KOŚCIÓŁ W MIELŻYNIE
Fot. Kościół w Mielżynie
Świątynia, która pamięta ponad cztery stulecia
Stojący dziś w Mielżynie kościół Wszystkich Świętych jest jednym z tych zabytków, które łatwo minąć, nie zdając sobie sprawy, jak wiele historii kryje się za jego murami.
Patrząc na obecny budynek, widzimy przede wszystkim kościół, który przez wieki był przebudowywany, naprawiany i uzupełniany. Ma dziś boczne kaplice, inny wystrój wnętrza niż przed kilkuset laty, zmieniony dach i wiele elementów, które pojawiły się już po jego wzniesieniu.
A jednak zasadniczy korpus świątyni pamięta koniec XVI wieku.
19 lipca 1592 roku kościół został konsekrowany przez biskupa Jana Gniazdowskiego. Konsekracja oznacza uroczyste poświęcenie świątyni do celów kultu. Nie oznacza jednak, że właśnie w tym dniu zakończono jej budowę. Nie znamy dokładnej daty rozpoczęcia ani zakończenia prac budowlanych. Możemy natomiast z dużą pewnością powiedzieć, że obecny kościół powstał pod koniec XVI wieku i w 1592 roku był już gotową świątynią przeznaczoną do sprawowania liturgii.
Właśnie dlatego dzieje obecnego kościoła najlepiej rozpoczynać od roku 1592, ale nie nazywać tej daty automatycznie datą jego budowy.

Fot. Kościół w Mielżynie
Zanim powstał obecny kościół
Kościół w Mielżynie istniał znacznie wcześniej.
Najstarsza znana dziś wzmianka o kościele pochodzi z 1428 roku. Kolejna ważna informacja pojawia się w 1456 roku. Świątynia została wtedy określona jako „dawny kościół”.
To bardzo interesujące określenie. Pokazuje, że w połowie XV wieku kościół nie był już budowlą nową.
Nie wiemy jednak, jak wyglądała ta wcześniejsza świątynia.
Przez wiele lat powtarzano, że przed obecnym kościołem miał tutaj stać kościół drewniany. Taką możliwość rzeczywiście można brać pod uwagę, ale źródła, którymi dysponujemy, nie pozwalają tego stwierdzić z pewnością.
Dlatego trzeba zachować ostrożność.
Nie możemy dziś powiedzieć: „przed obecnym kościołem stał tutaj drewniany kościół”. Możemy powiedzieć jedynie, że przed końcem XVI wieku istniała w Mielżynie starsza świątynia, której konstrukcji nie znamy.
Jest to ważne także dlatego, że najnowsze badania archeologiczne pokazują, iż historia tego miejsca może być znacznie bardziej skomplikowana, niż wynikałoby to z samych dokumentów.
Kościół z końca XVI wieku
19 lipca 1592 roku biskup Jan Gniazdowski konsekrował kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych.
Była to świątynia murowana.
Potwierdza to jedna z najważniejszych informacji dotyczących jej początków. Podczas wizytacji w 1608 roku, a więc zaledwie kilkanaście lat po konsekracji, zapisano, że kościół był wykonany z cegły palonej i pokryty dachówką.
To bardzo ważne świadectwo.
Nie mamy więc do czynienia z późniejszym przypisaniem murowanej konstrukcji kościoła. Już na początku XVII wieku wizytator widział tutaj murowaną świątynię z cegły.
Cegła palona była wówczas materiałem trwałym, ale budowa dużego murowanego kościoła wymagała znacznych nakładów. Potrzebne były nie tylko cegły, ale również wapno, drewno na więźbę dachową, dachówka, elementy wyposażenia oraz praca wielu ludzi.
Mielżyn otrzymał więc pod koniec XVI wieku budowlę, która miała przetrwać kolejne stulecia.
Nie przetrwała jednak bez zmian.

Fot. Wnętrze kościoła w Mielżynie.
Co właściwie oznacza „gotycki”?
Opisując kościół w Mielżynie, często spotykamy określenie późnogotycki.
Gotyk był stylem architektonicznym rozwijającym się w Europie od średniowiecza. Kojarzymy go przede wszystkim z wysokimi budowlami, ostrołukami, sklepieniami oraz dużymi oknami.
Ostrołuk to łuk zakończony u góry ostrym wierzchołkiem. Możemy go zobaczyć między innymi w portalach i otworach architektonicznych.
W Mielżynie właśnie taki charakter ma stary portal wejściowy. Również sposób wykonania murów, przypory i wydłużony układ świątyni pozwalają dostrzec w jej najstarszej części cechy związane z późnym gotykiem.
Nie należy jednak oczekiwać, że cały dzisiejszy kościół wygląda tak samo jak w 1592 roku.
Przez następne czterysta lat zmieniano go wielokrotnie.
Kościół zbudowany z cegły
Najstarsza część świątyni jest ceglana.
W XIX wieku ksiądz Hilary Koszutski zwrócił uwagę na różnice widoczne w murach. Dolna część fasady, aż do poziomu dachu, sprawiała wrażenie znacznie starszej. Wyżej widoczne były partie wykonane z innego rodzaju cegły i przy użyciu słabszej zaprawy.
Koszutski zwracał także uwagę na przypory.
Przypora to rodzaj zewnętrznego wzmocnienia muru. Można ją sobie wyobrazić jako masywny pionowy filar dostawiony do ściany od zewnątrz. Jej zadaniem było wzmacnianie konstrukcji i przejmowanie części sił działających na ściany.
W kościele w Mielżynie zachowały się przypory przy fasadzie oraz wzdłuż korpusu świątyni.
Koszutski zauważył, że ich układ może świadczyć o dawnych rozwiązaniach konstrukcyjnych, ale jego interpretację trzeba dziś traktować ostrożnie. XIX-wieczny autor próbował na podstawie samych murów odtworzyć pierwotną konstrukcję kościoła. Nie wszystkie jego wnioski muszą być zgodne ze współczesną wiedzą o architekturze.
XVII wiek – kościół, który już wymagał napraw
W 1608 roku, niedługo po konsekracji, świątynia była jeszcze stosunkowo nowa.
Jednak już kolejne wizytacje pokazują, że kościół nie był budowlą, która po wzniesieniu mogła przez stulecia pozostawać bez remontów.
W 1697 roku odnotowano między innymi znajdujący się wewnątrz kościoła krzyż, niewielkie i ubogie organy oraz ceglaną posadzkę wymagającą naprawy.
Dla współczesnego czytelnika może być to zaskakujące.
Dziś remont kościoła kojarzy się przede wszystkim z dużym przedsięwzięciem organizowanym raz na kilkadziesiąt lat. Dawniej stan budynku zależał od bieżących możliwości parafii, właściciela dóbr, patrona kościoła oraz samych mieszkańców.
Jeżeli brakowało pieniędzy, naprawę dachu czy posadzki odkładano.
A odkładany remont bardzo szybko stawał się poważnym problemem.
Rok 1727. Kościół „murowany i starożytny”
Szczególnie ciekawy opis pochodzi z wizytacji przeprowadzonej w 1727 roku przez biskupa Kraszkowskiego.
Kościół został wówczas opisany jako murowany i starożytny.
To krótkie określenie jest niezwykle cenne.
Dla ludzi żyjących w XVIII wieku świątynia wzniesiona około 1592 roku była już budowlą starą. Dla nas oznacza to, że w 1727 roku istniał nadal zasadniczy murowany kościół z końca XVI wieku.
Jeszcze ciekawszy jest opis jego wnętrza.
W kościele znajdowały się wtedy trzy drewniane ołtarze. Były rzeźbione, malowane i częściowo złocone.
W ołtarzu głównym znajdowała się wyrzeźbiona w drewnie figura Najświętszej Maryi Panny, cała pokryta złoceniem.
Dwa pozostałe ołtarze były poświęcone:
- św. Annie,
- Matce Bożej Różańcowej.
Widzimy więc wyraźnie, że XVIII-wieczny kościół nie miał jeszcze tego wyglądu, który znamy dzisiaj.
Kościół w złym stanie
Opis z 1727 roku jest jednak daleki od zachwytu.
Wizytator odnotował bardzo zły stan budynku.
Dach był zrujnowany.
Sufity były uszkodzone.
Ławki zniszczone.
W murach pojawiały się rysy, a w wielu miejscach ściany odpadały.
Jest to jeden z najbardziej przejmujących opisów stanu kościoła w jego historii.
Warto pamiętać, że mówimy o budowli, która miała wtedy około 135 lat. Jak na dzisiejsze standardy nie jest to szczególnie dużo. Jednak w XVIII wieku kościół był wystawiony na działanie deszczu, śniegu, wilgoci, mrozu i zmian temperatury, a możliwości prowadzenia systematycznych prac konserwatorskich były znacznie mniejsze.
Największym wrogiem świątyni był dach.
Uszkodzony dach oznaczał wodę dostającą się do wnętrza, zawilgocenie murów, niszczenie stropów i wyposażenia.
Rok 1781 – świątynia w bardzo złym stanie
Wizytacja z 1781 roku daje nam wyjątkowo dokładny obraz kościoła.
Świątynia była wtedy murowana i miała wydłużony kształt.
Nie posiadała jeszcze bocznych kaplic.
Nie było więc jeszcze charakterystycznego dla dzisiejszego kościoła układu krzyża.
Największym problemem pozostawał dach.
Zapisano, że kościół był niemal całkowicie zrujnowany z powodu zniszczonego dachu.
Jednocześnie same mury oceniono znacznie lepiej.
Wnętrze także wymagało remontu.
Malowane sklepienie nad wielkim ołtarzem było bardzo zniszczone. Drewniany sufit był w złym stanie. Posadzka była częściowo ceglana, a w większości wykonana z desek i również przedstawiała się źle.
Przy kościele znajdowała się murowana zakrystia.
Osobno stała drewniana dzwonnica.
To bardzo ważna informacja, ponieważ pozwala nam odtworzyć wygląd kościoła sprzed późniejszych przebudów.
Ołtarz św. Rocha – ślad dawnej zarazy?
W 1766 roku w kościele odnotowano już cztery ołtarze.
Oprócz ołtarza św. Anny i ołtarza Matki Bożej Różańcowej znajdował się tutaj również ołtarz św. Rocha.
Nie był to przypadkowy wybór patrona.
Święty Roch należał do najważniejszych patronów chroniących ludzi przed zarazą i chorobami zakaźnymi. Według tradycji hagiograficznej w czasie epidemii dżumy opiekował się chorymi, a sam miał zarazić się tą chorobą. Z tego powodu jego kult szczególnie mocno rozwijał się w Europie w czasach kolejnych epidemii. W Polsce św. Roch był czczony już od XV wieku jako orędownik chroniący przed zarazą.
Był również patronem zwierząt domowych, co wiązało się z opowieścią o psie, który według tradycji przynosił choremu Rochowi pożywienie. Z czasem w polskiej kulturze ludowej stał się opiekunem zarówno ludzi, jak i zwierząt zagrożonych chorobami.
Dlatego obecność ołtarza św. Rocha w Mielżynie pozwala postawić ciekawe pytanie:
czy jego kult mógł być związany z którąś z wcześniejszych epidemii, które nawiedzały Mielżyn i okoliczne miejscowości?
Tego dzisiaj nie możemy powiedzieć na pewno.
Nie znamy dokumentu, który potwierdzałby, że ołtarz został ufundowany jako wotum po konkretnej epidemii. Nie wiemy również, kiedy dokładnie powstał. Sama obecność tego wezwania jest jednak interesująca, ponieważ w dawnej Polsce kult św. Rocha bardzo często wiązał się właśnie z lękiem przed „morowym powietrzem” – tak dawniej określano ciężkie choroby epidemiczne. Kult ten miał szczególne znaczenie w społecznościach, które doświadczyły epidemii lub obawiały się ich powrotu.
Możemy więc potraktować ołtarz św. Rocha jako możliwy ślad pamięci o dawnych doświadczeniach epidemicznych Mielżyna, ale pozostawić tę interpretację otwartą.
Być może dalsze poszukiwania w księgach parafialnych, metrykach zgonów albo dokumentach dotyczących dawnych zaraz pozwolą kiedyś odpowiedzieć na pytanie, czy za kultem św. Rocha w Mielżynie rzeczywiście kryła się konkretna epidemia.
Obraz przysłany z Krakowa
Wizytator w 1766 roku zapisał, że obraz św. Rocha znajdujący się w ołtarzu był stary i został przysłany z Krakowa przez patrona kościoła.
To również jest interesujący szczegół.
Nie znamy dziś dokładnej daty powstania obrazu ani nie wiemy, z którego kościoła krakowskiego pochodził. Sam zapis pokazuje jednak, że w XVIII wieku w Mielżynie znajdował się wizerunek świętego, którego kult miał już długą tradycję.
Nie wiemy także, dlaczego patron kościoła zdecydował się właśnie na taki obraz. Czy był to przedmiot kultu wcześniej związany z innym miejscem? Czy sprowadzono go specjalnie do Mielżyna? A może miał zastąpić wcześniejszy wizerunek?
Źródło tego nie wyjaśnia.
Dlaczego przy ołtarzu nie odprawiano Mszy?
Wizytator zwrócił uwagę na jeszcze jeden szczegół.
Przy ołtarzu św. Rocha nie było portatylu, dlatego nie można było przy nim odprawiać Mszy.
Portatyl był niewielką poświęconą płytą umieszczaną w mensie ołtarza, czyli w jego górnej części, na której sprawowano Eucharystię. W dawnym Kościele brak takiego elementu mógł oznaczać, że ołtarz nie był dopuszczony do odprawiania przy nim Mszy.
Ołtarz św. Rocha nie był więc w 1766 roku pełnoprawnym miejscem sprawowania Eucharystii, mimo że znajdował się w nim wizerunek świętego.
Ołtarz znika
Kilka lat później ołtarz św. Rocha znika z opisów kościoła.
W wizytacji z 1781 roku nie jest już wymieniany.
Możemy więc przypuszczać, że został usunięty między 1766 a 1781 rokiem, ale dokładnej daty nie znamy.
Nie wiemy również, co stało się z samym obrazem św. Rocha.
Czy został przeniesiony w inne miejsce? Czy trafił do któregoś z pomieszczeń kościelnych? A może z czasem uległ zniszczeniu?
To kolejna z zagadek, które pozostawiły po sobie dawne wizytacje.
Jeżeli kiedyś uda się odnaleźć starsze księgi parafialne, rachunki kościelne lub dokumenty dotyczące wyposażenia świątyni, być może uda się ustalić, kiedy powstał ołtarz św. Rocha, dlaczego go ufundowano i co stało się z jego obrazem.
Kościół bez kaplic
Dzisiejszy kościół ma plan, który może sprawiać wrażenie, jakby boczne kaplice były jego częścią od początku.
Tak jednak nie było.
W 1781 roku świątynia była wydłużonym budynkiem bez bocznych kaplic.
Dzisiejszy kształt powstawał stopniowo.
Najpierw pojawiła się kaplica św. Anny po północnej stronie kościoła.
Drugą kaplicę – Świętego Krzyża – zaczęto budować dopiero w 1841 roku.
Dopiero wtedy kościół uzyskał plan przypominający krzyż łaciński.
Krzyż łaciński oznacza układ, w którym długa nawa główna przecina się z krótszym ramieniem poprzecznym.
To właśnie późniejsze kaplice sprawiły, że dzisiejsza świątynia wygląda inaczej niż kościół opisany w XVIII wieku.
Ołtarz św. Anny a kaplica św. Anny
W historii kościoła trzeba bardzo uważać na dwie rzeczy, które łatwo ze sobą pomylić:
ołtarz św. Anny oraz kaplicę św. Anny.
To nie jest to samo.
Ołtarz św. Anny istniał już bardzo wcześnie.
W 1592 roku, przy konsekracji kościoła przez biskupa Jana Gniazdowskiego, wymieniany jest między innymi stały ołtarz św. Anny.
Ołtarz ten przetrwał więc w kościele jako element kultu przez kolejne stulecia, choć jego wyposażenie i forma zmieniały się.
Natomiast sama murowana kaplica św. Anny jest późniejsza.
Kiedy powstała kaplica św. Anny?
Przez pewien czas można było spotkać informacje, że kaplica św. Anny pochodzi jeszcze z XVII wieku.
Źródła wizytacyjne nie dają jednak podstaw do takiego twierdzenia.
Najstarszą pewną informację o murowanej kaplicy św. Anny mamy z 1811 roku.
Wizytator opisał ją jako kaplicę przylegającą od północy do kościoła.
Miała własną konstrukcję murowaną, zaczynającą się od fundamentów. Jej ściany były w dobrym stanie, natomiast dach lub kopuła wymagały naprawy. Pokrycie niższej części dachu wykonano z dachówki, a na kopule znajdował się żelazny krzyż.
Co ważne, sam Koszutski nie znalazł pewnej informacji, kto i dokładnie kiedy kaplicę wybudował.
Dlatego nie należy wymyślać jej fundatora ani wpisywać jej powstania w konkretny wiek bez źródłowego potwierdzenia.
Wielka przebudowa wnętrza
W drugiej połowie XVIII wieku kościół zaczął zmieniać swoje wnętrze.
Dawne drewniane ołtarze stopniowo zastępowano murowanymi.
To właśnie wtedy świątynia zaczęła otrzymywać wystrój, który miał już charakter barokowy.
Barok był stylem pełnym dekoracji, ruchu i efektów plastycznych. W kościołach często wykorzystywano w nim bogato zdobione ołtarze, kolumny, złocenia, obrazy i rzeźby.
W Mielżynie zmiana była bardzo wyraźna.
W miejsce dawnych drewnianych ołtarzy pojawiły się konstrukcje murowane.
Ołtarz główny otrzymał obraz przedstawiający Wszystkich Świętych.
Obraz Wszystkich Świętych
Obraz znajdujący się obecnie w ołtarzu głównym przedstawia Wszystkich Świętych.
Jest to szczególnie ważny element wyposażenia świątyni, ponieważ łączy dzisiejszy wygląd kościoła z jego historią z końca XVIII wieku.
W starszych opracowaniach obraz datowany jest na lata 90. XVIII wieku.
Istnieje również bardzo interesująca informacja przekazana autorowi kilka lat temu przez ówczesnego proboszcza Mielżyna.
Podczas prac konserwatorskich obrazu miała zostać ujawniona znajdująca się na nim data – prawdopodobnie 1798 albo 1799 rok.
Dziś nie jestem już w stanie rozstrzygnąć, którą z tych dwóch cyfr końcowych wówczas odczytano. Dlatego nie należy traktować tej informacji jako ostatecznie potwierdzonej daty.
Można jednak wskazać ją jako bardzo cenną informację związaną z konserwacją obrazu.
Jeżeli podczas przyszłych prac konserwatorskich uda się ponownie odnaleźć i odczytać tę datę, będzie można znacznie precyzyjniej określić czas powstania obrazu.
Jak wyglądał wielki ołtarz?
W XIX wieku ksiądz Hilary Koszutski opisał wielki ołtarz jako murowaną konstrukcję ustawioną przy wschodniej ścianie prezbiterium.
Zdobiły go cztery okrągłe kolumny pokryte tynkiem i dekoracją.
W centrum znajdował się obraz Wszystkich Świętych w złoconej drewnianej ramie.
Ponad nim umieszczono wizerunki świętych Abdona i Senena.
Tak więc główny ołtarz nie był prostą konstrukcją, ale rozbudowanym dziełem architektoniczno-rzeźbiarskim.
Kaplica Świętego Krzyża i zmiana kształtu kościoła
Drugą kaplicę zaczęto budować 30 kwietnia 1841 roku.
Znajdowała się po południowej stronie kościoła, naprzeciw kaplicy św. Anny.
Wtedy rozpoczęto zakładanie fundamentów.
Nowa kaplica otrzymała wezwanie Świętego Krzyża. Umieszczono w niej otaczany kultem krzyż z dawnej świątyni Świętego Krzyża w Mielżynie.
Historia tej kaplicy jest jednak osobnym tematem i zasługuje na oddzielny artykuł.
Dla dziejów obecnego kościoła najważniejsze jest to, że jej budowa zmieniła jego wygląd.
Od tego momentu świątynia zaczęła mieć plan krzyża łacińskiego.
Kościół w XIX wieku oczami księdza Koszutskiego
Jednym z najważniejszych źródeł do poznania kościoła jest książka księdza Hilarego Koszutskiego, wydana w 1887 roku pod tytułem Obrazek historyczny Mielżyna i kościoła parafialnego w Mielżynku.
Koszutski nie tylko opisywał historię parafii.
Przyglądał się także samemu budynkowi.
Zwracał uwagę na stare fragmenty murów, portal, przypory, układ fasady i różnice w sposobie murowania.
Dzięki temu jego książka jest dla nas czymś więcej niż tylko opracowaniem historycznym.
Jest także XIX-wiecznym „oglądem” zabytku.
Koszutski i „romański” kościół – dlaczego jego datowanie trzeba dziś odrzucić?
W tym miejscu trzeba wyjaśnić pewną rzecz, która może zmylić współczesnego czytelnika.
Koszutski w swoim opisie posługiwał się określeniem „romański” w odniesieniu do kościoła.
Dziś nie powinniśmy jednak na tej podstawie datować świątyni na okres romański.
Romanizm był stylem architektonicznym wcześniejszym od gotyku. W Polsce jego rozwój przypada przede wszystkim na XI–XIII wiek.
Kościół w Mielżynie, którego obecny korpus został konsekrowany w 1592 roku, nie może być więc datowany jako świątynia romańska.
Dlaczego Koszutski tak go określił?
W XIX wieku wiedza o architekturze średniowiecznej była inna niż obecnie, a klasyfikowanie zabytków odbywało się przy pomocy kryteriów, które później zostały zmienione i doprecyzowane.
Dlatego określenie Koszutskiego jest dziś świadectwem XIX-wiecznego sposobu interpretowania zabytku, a nie prawidłowym datowaniem budowli.
Nie oznacza to, że należy jego opis odrzucić.
Wręcz przeciwnie.
Koszutski dostarcza nam bardzo cennych informacji o tym, jak kościół wyglądał w XIX wieku. Trzeba jednak oddzielić jego obserwacje od jego interpretacji stylistycznych.
Jeżeli pisał o portalu, przyporach, murach czy układzie budynku – możemy porównywać jego opis z tym, co istnieje do dziś.
Jeżeli natomiast na tej podstawie przypisywał świątynię do konkretnej epoki architektonicznej, jego ocenę należy traktować jako XIX-wieczną interpretację.
Najbezpieczniej mówić więc o późnogotyckich cechach najstarszej części obecnego kościoła, a nie o kościele romańskim.
Ślady dawnej konstrukcji
Jedną z najbardziej charakterystycznych cech kościoła są jego przypory.
Koszutski naliczył dwie przypory przy narożnikach fasady oraz kolejne wzdłuż korpusu świątyni.
Nie wszystkie elementy dzisiejszego budynku pochodzą jednak z tego samego czasu.
Przypory kaplicy św. Anny nie odpowiadają układowi najstarszej części kościoła.
Jeszcze inaczej wygląda kaplica Świętego Krzyża, która przypór nie posiada.
To pokazuje, że obecny budynek jest właściwie zapisem kilku epok budowlanych.
Nie został zaprojektowany i wykonany w jednym momencie w formie, którą oglądamy obecnie.
Jego dzisiejszy wygląd jest wynikiem kilkusetletnich zmian.
Rok 1850 – ratowanie dachu
W połowie XIX wieku znów trzeba było ratować kościół.
Ksiądz Hilary Koszutski objął administrację parafii 23 października 1849 roku.
W czerwcu 1850 roku rozpoczął remont dachu całej świątyni.
Było to ogromne przedsięwzięcie.
Koszutski pisał, że ponad połowa dachu była jeszcze pokryta bardzo zniszczoną dachówką typu karpiówka.
Karpiówka to płaska dachówka o zaokrąglonym dolnym zakończeniu, przypominającym kształtem rybią łuskę.
Remont wymagał pieniędzy i materiałów.
Parafianie Mielżyna i Odrowąża zebrali na ten cel 661 marek i 69 fenigów, a Ignacy Gutowski przekazał 20 tysięcy dachówek.
Przy okazji odnowiono również ołtarze i naprawiono posadzkę.
To pokazuje, że historia tego kościoła jest w dużej mierze historią nieustannego ratowania zabytku.
XVI-wieczne ślady zachowane wewnątrz
W kościele zachowały się również elementy, które mogą pochodzić z najstarszego okresu jego istnienia.
Należą do nich dwie kropielnice w kształcie kielichów, datowane na drugą połowę XVI wieku.
Kropielnica to naczynie z wodą święconą umieszczane przy wejściu do kościoła.
Ich datowanie sprawia, że mogą być związane z czasem powstania obecnej świątyni.
Nie należy jednak bez dodatkowych badań stwierdzać, że na pewno były jej pierwotnym wyposażeniem.
Podobnie interesujące są żelazne drzwi do zakrystii, ozdobione rozetami i datowane na drugą połowę XVI wieku.
Ich forma i wiek bardzo dobrze pasują do okresu powstania obecnego kościoła.
Możliwe więc, że należą do najstarszego wyposażenia świątyni, choć również tutaj trzeba zachować ostrożność przy formułowaniu kategorycznych stwierdzeń.
Obraz św. Barbary z Odrowąża
W XIX wieku do Mielżyna trafił również obraz św. Barbary pochodzący z głównego ołtarza zniszczonego kościoła w Odrowążu.
Jest to przykład tego, jak wyposażenie likwidowanych lub przebudowywanych świątyń mogło wędrować do innych kościołów.
Los obrazu św. Barbary nie jest jednak dziś znany.
Groby i krypty pod kościołem
Kościół był nie tylko miejscem modlitwy.
Przez stulecia był również miejscem pochówku.
W dawnych czasach osoby związane z parafią, miejscowym duchowieństwem i właścicielami dóbr mogły być grzebane w obrębie świątyni lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie.
Pod kościołem zachowały się ślady krypt.
Jedną z nich autor tego artykułu widział osobiście na początku lat 80. XX wieku.
Wejście znajdowało się pod ławkami w głównej nawie. Do wnętrza prowadziły ceglane schody.
W środku nie było już widocznych trumien. Podłogę pokrywała gruba warstwa ziemi.
Nie wiadomo, do kogo należała krypta. Mogła być związana z rodziną Mielżyńskich albo z późniejszymi właścicielami Mielżyna. Nie można również wykluczyć, że pod kościołem znajdowało się więcej podobnych miejsc.
Ta informacja jest ważna, ale trzeba ją wyraźnie traktować jako osobiste świadectwo autora, a nie jako ustalenie archiwalne.
Grobowce przy kościele
Także na zewnątrz świątyni zachowały się ślady dawnej tradycji pochówków.
Po północnej stronie kościoła znajdują się trzy rodzinne grobowce.
Dziś są one zamurowane.

Fot. Grobowce przy kościele w Mielżynie.
Należały do miejscowych rodzin ziemiańskich:
- Jaraczewskich,
- Gutowskich,
- Bilażewskich.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu po wschodniej stronie kościoła znajdował się także czwarty grobowiec.
Dziś już go nie ma.
Nie zachowała się pewna informacja o rodzinie, do której należał. W przeszłości pojawiało się przypuszczenie, że mógł należeć do Malczewskich z pobliskiego Odrowąża, ale nie ma wystarczających podstaw, aby przedstawiać to jako ustalony fakt.
Zmarli i pochowani w Mielżynie. Ludzie, których ostatnia droga prowadziła do Mielżyna
Czytaj więcej…. Dziś po wielu mogiłach nie pozostał już ślad. Ich nazwiska przetrwały jednak w dawnych księgach, nekrologach i dokumentach. To historia ludzi, których ostatnia droga prowadziła do Mielżyna.Wojna i okupacja
Historia kościoła w Mielżynie została brutalnie przerwana przez II wojnę światową.
26 sierpnia 1940 roku niemieckie władze okupacyjne deportowały proboszcza Józefa Nowaczkiewicza.
Zmarł 2 lutego 1945 roku w Dachau.
W czasie okupacji kościół został pozbawiony części wyposażenia. Zabrano między innymi dzwony oraz przedmioty liturgiczne.
Świątynia została również wykorzystana przez okupanta jako magazyn zboża.
Dla kościoła oznaczało to nie tylko utratę wyposażenia, ale także kolejne zniszczenia samego budynku.
Kościół po wojnie
Po zakończeniu wojny rozpoczęło się powolne przywracanie świątyni do życia.
Od 15 czerwca 1946 roku administrację parafii sprawował ksiądz Stefan Kukwisz, a od 1947 roku ksiądz Józef Batkowski, który pozostawił również cenne zapisy kronikarskie.
Już w 1947 roku prowadzono prace remontowe.
Obejmowały między innymi polichromię i dach.
Polichromia to dekoracja malarska powierzchni ścian lub sklepień.
W 1952 roku przeprowadzono kolejne prace związane z modernizacją wnętrza.
W następnych latach kontynuowano remonty, wykonano między innymi nową dzwonnicę i doprowadzono do elektryfikacji kościoła.
Remonty w latach 1957–1961
W latach 1957–1958 prowadzono kolejne prace remontowe.
Przy okazji odkrywano również ślady wcześniejszego zagospodarowania terenu.
Natrafiono między innymi na stare piwnice i ślady urządzeń odprowadzających wodę.
Wśród dawnych dokumentów znaleziono również projekt wykonania odwodnienia z 1909 roku.
Pojawiły się także informacje o dawnych pochówkach i grobach znajdujących się w pobliżu kościoła.
W kolejnych latach, do 1961 roku, trwały dalsze prace przy wyposażeniu i stanie technicznym świątyni.
Każdy taki remont odsłaniał kolejne fragmenty historii budynku.
Rok 1971 – próba pokazania gotyckiego charakteru
W 1971 roku przeprowadzono remont fasady.
Podjęto wówczas próbę wydobycia i podkreślenia gotyckiego charakteru najstarszej części budowli.
Wykonano również prace związane z konstrukcją wieżyczki dachowej oraz zawieszono dwa dzwony.
To ważny moment w historii zabytku.
Po stuleciach przebudów i zmian zaczęto zwracać większą uwagę nie tylko na funkcję kościoła, ale również na jego wartość historyczną i architektoniczną.
Najnowsze badania archeologiczne. Co kryje się pod murami?
Największą niespodziankę przyniosły jednak badania przeprowadzone podczas prac przy fundamentach kościoła w latach 2023–2024.
Były to prace ratunkowe związane między innymi z fundamentami budynku. Zgodnie z przepisami konieczna była obecność archeologa.
Badaniami kierował archeolog Piotr Wawrzyniak.
Wyniki tych prac zostały następnie opublikowane w czasopiśmie Wielkopolskie Sprawozdania Archeologiczne, tom 24, w 2025 roku, na stronach 139–144. (Snap Poznań)
I właśnie wtedy okazało się, że pod murami kościoła znajduje się znacznie więcej historii, niż można było zobaczyć gołym okiem.
Potężne fundamenty
Archeolodzy odkryli fundamenty kościoła.
Ich konstrukcja okazała się szczególnie interesująca w części prezbiterialnej.
Fundamenty były znacznie potężniejsze i solidniejsze, niż można by oczekiwać po stojącej na nich budowli.
Zostały posadowione na warstwach kamieni.
Takie rozwiązanie było stosowane w dawnym budownictwie. Warstwa kamieni pomagała między innymi ograniczać wpływ wilgoci na fundamenty.
W Mielżynie konstrukcja okazała się jednak wyjątkowo masywna.
Archeolog wskazał dwie możliwe interpretacje.
Pierwsza zakłada, że budowniczowie obawiali się niestabilnego podłoża.
Druga dopuszcza możliwość, że początkowo planowano większą świątynię, niż ostatecznie zbudowano.
Nie wiemy, która z tych możliwości jest prawdziwa.
To bardzo ważne rozróżnienie.
Nie można dziś powiedzieć, że planowano większy kościół. Można jedynie wskazać tę możliwość jako hipotezę wynikającą z obserwacji fundamentów. (Kobieta)
Prawie dwa metry w głąb ziemi
Podczas prac wykopy prowadzono wzdłuż lica fundamentów.
Lico muru oznacza jego zewnętrzną powierzchnię.
W zależności od miejsca wykopy sięgały od około 1,2 do 1,85 metra.
Nie schodzono głębiej niż dwa metry, ponieważ mogłoby to zagrozić stabilności murów.
Prace prowadzono etapami.
Wierzchnie warstwy ziemi zdejmowano mechanicznie, aż do momentu pojawienia się ludzkich szczątków.
Od tego momentu prace prowadzili już archeolodzy.
I właśnie wtedy badania przybrały zupełnie inny charakter.
Czaszka człowieka, który przeżył cios
Wśród znalezionych szczątków znajdowała się czaszka mężczyzny w wieku około 40 lat.
Jej stan zwrócił szczególną uwagę archeologów.
Na czaszce widoczny był ślad po bardzo silnym cięciu zadanym narzędziem o tępej krawędzi.
Archeolog wskazał jako możliwe narzędzia między innymi siekierę lub tasak.
Cios był niezwykle silny.
Uszkodził górną część czaszki, niemal ją odrywając.
A jednak człowiek ten nie zmarł w wyniku tego urazu.
Najważniejszy jest tutaj fakt, że rana zabliźniła się.
Oznacza to, że mężczyzna przeżył atak i żył jeszcze prawdopodobnie przez co najmniej kilka lat.
Obrażenia zostały również zbadane przez antropologa, który potwierdził ich charakter. (Kobieta)
To niezwykłe odkrycie.
Nie wiemy jednak, kim był ten człowiek.
Nie znamy jego nazwiska.
Nie wiemy, dlaczego został zaatakowany.
Nie wiemy także, czy był mieszkańcem Mielżyna, osobą przybyłą z innego miejsca, czy kimś związanym bezpośrednio z kościołem.
Właśnie tutaj kończą się możliwości archeologii.
Pozostał ślad na kości, ale nie zachowała się opowieść człowieka, który ten cios otrzymał.
Czaszka w fundamencie
Jeszcze bardziej niezwykły jest sposób, w jaki potraktowano tę osobę po śmierci.
Czaszka została celowo umieszczona w specjalnie przygotowanej niszy.
Niszę wykonano w fundamencie prezbiterium, wyjmując kamień z jego lica.
Nie był to więc przypadkowy układ kości.
Czaszka została umieszczona tam intencjonalnie – czyli świadomie i celowo.
Pozostałych kości szkieletu nie udało się zidentyfikować.
Według archeologa mogły one trafić wraz z innymi szczątkami do ossuarium.
Ossuarium to miejsce, w którym składano kości pochodzące z wcześniejszych pochówków.
Dlaczego właśnie ta czaszka została potraktowana w tak niezwykły sposób?
Tego nie wiemy.
Piotr Wawrzyniak wskazał możliwość, że sytuacja była wyjątkowa albo że człowiek ten miał szczególne znaczenie dla lokalnej społeczności.
To jednak interpretacja, a nie udowodniony fakt. (Kobieta)
I właśnie dlatego znalezisko jest tak fascynujące.
Szeląg Jana Kazimierza
Podczas badań archeologicznych znaleziono również monetę.
Był to szeląg koronny Jana Kazimierza.
Szelągi Jana Kazimierza były bardzo drobnymi monetami, masowo bitymi w okresie wojen XVII wieku.
Archeolog określił ich ówczesną wartość jako bardzo niską.
Szacuje się, że wybito ogromne ilości tych monet – około 1,8 miliarda sztuk. Wiele z nich było również fałszowanych. (Kobieta)
W Mielżynie pojedynczy szeląg jest jednak znacznie ważniejszy niż jego wartość pieniężna.
Pokazuje, że w warstwach ziemi wokół kościoła zachowały się przedmioty związane z życiem ludzi sprzed kilkuset lat.
Dla archeologa ważna jest nie tylko sama moneta, ale przede wszystkim miejsce i warstwa, w której została odnaleziona.
To właśnie nazywa się kontekstem archeologicznym.
Ten kontekst pozwala określić, z czym znalezisko było związane i z jakiego okresu może pochodzić.
Kościół jako zapis wielu epok
Kiedy patrzymy dziś na kościół Wszystkich Świętych w Mielżynie, widzimy jeden budynek.
Historia mówi jednak coś zupełnie innego.
To właściwie kilka stuleci zapisanych w jednym budynku.
Najstarsza znana wzmianka o kościele pochodzi z 1428 roku.
W 1456 roku wspominany jest „dawny kościół”.
Pod koniec XVI wieku powstała obecna murowana świątynia.
W 1592 roku została konsekrowana.
W 1608 roku opisano ją jako kościół z cegły palonej, kryty dachówką.
W XVII wieku zaczęły narastać problemy z wyposażeniem i stanem budynku.
W 1727 roku kościół był już określany jako murowany i starożytny, a jego trzy ołtarze były drewniane.
W 1766 roku miał cztery ołtarze, w tym ołtarz św. Rocha.
W 1781 roku nadal nie posiadał bocznych kaplic i miał wydłużony kształt.
W 1811 roku mamy pierwszą pewną informację o murowanej kaplicy św. Anny.
W 1841 roku rozpoczęto budowę kaplicy Świętego Krzyża.
W 1850 roku przeprowadzono wielki remont dachu.
W XX wieku kościół przeżył okupację, utratę wyposażenia, wykorzystanie jako magazynu zboża, a następnie wieloletnią odbudowę i remonty.
W 2023–2024 roku jego fundamenty ponownie stały się przedmiotem badań archeologicznych.
Świątynia, której historia wciąż nie jest zamknięta
Najbardziej fascynujące w historii kościoła w Mielżynie jest chyba to, że mimo ponad czterech stuleci istnienia obecnej budowli nadal nie znamy odpowiedzi na wszystkie pytania.
Nie wiemy dokładnie, kiedy rozpoczęto budowę kościoła konsekrowanego w 1592 roku.
Nie wiemy, jak dokładnie wyglądała świątynia istniejąca tutaj przed końcem XVI wieku.
Nie wiemy, kto ufundował kaplicę św. Anny.
Nie wiemy, dlaczego fundamenty prezbiterium są tak potężne.
Nie wiemy, kim był człowiek, którego czaszkę umieszczono w niszy fundamentu.
Nie wiemy również, czy pod kościołem znajdują się jeszcze inne nieodkryte krypty.
I być może właśnie dlatego ten kościół jest tak interesujący.
Każdy kolejny remont może przynieść nowe pytania.
Każda warstwa ziemi może kryć fragment historii.
Każdy stary dokument może dopowiedzieć szczegół, którego wcześniej nie znaliśmy.
Kościół Wszystkich Świętych w Mielżynie nie jest więc tylko zabytkowym budynkiem.
Jest materialnym świadkiem historii Mielżyna.
Jego ceglane mury pamiętają ludzi żyjących w XVI wieku. Jego ołtarze zmieniały się wraz z kolejnymi epokami. Pod jego posadzką chowano zmarłych. Na jego murach i wyposażeniu pozostawiły ślad kolejne remonty. A pod fundamentami nadal znajdują się tajemnice, których nie znamy.
I właśnie dlatego warto patrzeć na tę świątynię nie tylko jak na stary kościół.
Warto patrzeć na nią jak na księgę historii Mielżyna – zapisaną nie atramentem, lecz cegłą, kamieniem, drewnem, obrazami i ludzkimi szczątkami ukrytymi w ziemi.
Najważniejsze daty z dziejów kościoła
1428 – najstarsza znana wzmianka o kościele w Mielżynie.
1456 – wzmianka o „dawnym kościele”.
19 lipca 1592 – konsekracja obecnego kościoła przez biskupa Jana Gniazdowskiego.
1608 – kościół opisany jako murowany, z cegły palonej, kryty dachówką.
1697 – wzmianka o krzyżu, niewielkich organach i wymagającej naprawy posadzce.
1727 – wizytacja biskupa Kraszkowskiego; kościół „murowany i starożytny”, trzy drewniane ołtarze i bardzo zły stan budynku.
1766 – cztery ołtarze, w tym ołtarz św. Rocha.
1781 – kościół nadal bez bocznych kaplic; bardzo zły stan dachu i wnętrza.
1811 – pierwsza pewna informacja o murowanej kaplicy św. Anny.
30 kwietnia 1841 – rozpoczęcie budowy fundamentów kaplicy Świętego Krzyża.
1845 – sprzedaż 35 srebrnych wotów związanych z kultem krzyża z dawnego kościoła Świętego Krzyża.
1850 – rozpoczęcie kompleksowego remontu dachu.
1940 – deportacja proboszcza Józefa Nowaczkiewicza.
1945 – śmierć księdza Nowaczkiewicza w Dachau.
1947 – powojenne prace przy kościele, między innymi przy polichromii i dachu.
1952 – modernizacja wnętrza.
1957–1961 – kolejne prace remontowe i odkrycia związane z dawnym zagospodarowaniem kościoła.
1971 – remont fasady i prace mające podkreślić gotycki charakter najstarszej części świątyni.
2023–2024 – badania archeologiczne związane z pracami przy fundamentach.
2025 – publikacja wyników badań archeologicznych Piotra Wawrzyniaka w Wielkopolskich Sprawozdaniach Archeologicznych. (Snap Poznań)
Źródła
- Hilary Koszutski, Obrazek historyczny Mielżyna i kościoła parafialnego w Mielżynku, Poznań 1887.
- Wizytacje generalne kościoła w Mielżynie z XVII–XIX wieku, przytoczone i omówione przez H. Koszutskiego.
- Piotr Wawrzyniak, „Wyniki prac archeologicznych przy parafialnym kościele pw. Wszystkich Świętych w Mielżynie, gm. Witkowo. Komunikat”, Wielkopolskie Sprawozdania Archeologiczne, t. 24, Poznań 2025, s. 139–144. (Snap Poznań)
- Materiały i obserwacje autora dotyczące kościoła w Mielżynie.