Kronika kryminalna

Przed 26 lutego 1926 roku

Napad rabunkowy

W jednym z gospodarstw w Kędzierzynie doszło do napadu rabunkowego na dom wdowy Barbary Dybizbańskiej. W czasie nieobecności właścicielki zamaskowany sprawca wtargnął do budynku, obezwładnił jej córkę, przewracając ją na łóżko i krępując nogi. Następnie oblał jej twarz nieznaną substancją, domagając się wydania pieniędzy.

Po przeszukaniu mieszkania napastnik nie odnalazł żadnych kosztowności ani gotówki i zbiegł z miejsca zdarzenia. Jak informowała ówczesna prasa, policja wszczęła energiczne śledztwo mające na celu ujęcie sprawcy.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska. Codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, nr 46 z 26 lutego 1926 r.

Przed 27 października 1927 roku

Włamanie do mieszkania organisty

W nocy z niedzieli na poniedziałek nieznani sprawcy włamali się do mieszkania organisty w Kędzierzynie, Józefa Spychalskiego. Łupem złodziei padł między innymi sztucer, amunicja oraz zapasy żywności, w tym masło i okrasa. Łączną wartość skradzionego mienia oszacowano na około 400 złotych.

Sprawa została opisana przez ówczesną prasę, jednak nie podano informacji o ujęciu sprawców ani odzyskaniu skradzionych przedmiotów.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska. Codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, nr 247 z 27 października 1927 r.

20 kwietnia 1929 roku

Śmiertelny upadek z drabiny

20 kwietnia 1929 roku w Kędzierzynie doszło do tragicznego wypadku. Wiktoria Nowaczykowa, żona miejscowego robotnika, podczas schodzenia ze strychu spadła z drabiny, doznając ciężkich obrażeń.

Pomimo udzielonej pomocy obrażenia okazały się śmiertelne. Kobieta zmarła po około trzech godzinach od wypadku.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska. Codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, nr 103 z 3 maja 1929 r.

Przed 1 kwietnia 1930 roku

Włamanie do składu kolonialnego

Nieznani sprawcy włamali się nocą do składu kolonialnego Jana Graja w Kędzierzynie. Do wnętrza dostali się po wybiciu szyby, skąd skradli 40 paczek papierosów różnych marek, 3 funty kiełbasy oraz 6 litrów wina.

Łączną wartość skradzionego mienia oszacowano na 69 złotych i 20 groszy. Jak informowała ówczesna prasa, policja wszczęła energiczne śledztwo w celu ustalenia i ujęcia sprawców.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska. Codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, nr 76 z 1 kwietnia 1930 r.

Przed 28 września 1930 roku

Awantura podczas zabawy w Kędzierzynie

Podczas zabawy zorganizowanej przez Przysposobienie Wojskowe w Kędzierzynie doszło do poważnych zamieszek wywołanych przez grupę przyjezdnych z Osińca i Gniezna. Według relacji prasowej, sprawcy początkowo usiłowali wykorzystać zamieszanie do okradzenia kasy komitetu zabawowego oraz restauratora Dominika Strzyżewskiego, w którego lokalu odbywała się impreza.

Wcześniej awanturnicy udali się do domu miejscowego organisty Józefa Spychalskiego, gdzie spożyli piwo, odmawiając zapłaty. Znieważyli jego żonę, zniszczyli szafkę ze słodyczami i skradli znajdujące się w niej towary o wartości około 50 złotych.

Wieczorem powrócili na salę zabaw i zaatakowali uczestników imprezy, grożąc im nożami. Wybuchła panika – część obecnych ratowała się ucieczką przez okna. Napastnicy zdemolowali wyposażenie sali i restauracji, wybijając wszystkie szyby. Straty oszacowano na około 600 złotych.

Dwóch prowodyrów ujęto jeszcze przed przybyciem policji z Żydowa i przekazano funkcjonariuszom. Pozostali zdołali zbiec. Jak podawała prasa, sprawcy byli już wcześniej znani z podobnych wybryków w okolicznych miejscowościach.

Źródło: Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska. Codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, nr 225 z 28 września 1930 r.

Przed 10 października 1930 roku

Włamanie do składu kolonialnego

W nocy, pomiędzy godziną 1.00 a 2.00, nieznani sprawcy włamali się do składu kolonialnego Jana Graja w Kędzierzynie. Do wnętrza dostali się po wybiciu szyby i wyłamaniu okiennic.

Łupem złodziei padła większa ilość artykułów kolonialnych o łącznej wartości około 1210 złotych. Skradzione towary wynoszono przez okno i ładowano na furmankę, którą sprawcy odjechali w kierunku Osińca lub Gniezna. Ze względu na padający deszcz pozostawione ślady były niewyraźne, co utrudniało ustalenie ich trasy.

Policja wszczęła śledztwo mające na celu ustalenie i zatrzymanie sprawców włamania.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska. Codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, nr 235 z 10 października 1930 r.

Przed 4 stycznia 1931 roku

Kradzież koni

W nocy ze środy na czwartek z gospodarstwa Ignacego Nowickiego w Kędzierzynie skradziono dwa konie. Łupem złodziei padła dziewięcioletnia gniada klacz z charakterystyczną gwiazdką na czole oraz pięcioletni ciemnosiwy wałach z białymi tylnymi nadpęcinami.

Opady śniegu, które wystąpiły tej samej nocy, zatarły wszelkie ślady pozostawione przez sprawców, utrudniając prowadzenie poszukiwań.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska. Codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, nr 2 z 3 stycznia 1931 r.

Przed 5 listopada 1931 roku

Włamanie na plebanię

W nocy z niedzieli na poniedziałek, pomiędzy godziną 1.00 a 2.00, nieznani sprawcy przybyli samochodem do Kędzierzyna od strony Witkowa i dokonali włamania do zabudowań gospodarczych miejscowej plebanii.

Po sforsowaniu kłódek przeszukali chlewy i oborę, skąd skradli 15 kur niosek, pozostawiając na miejscu wszystkie koguty. Proboszcz parafii, ks. Nowakowski, oszacował poniesione straty na ponad 50 złotych.

Jak informowała ówczesna prasa, było to już trzecie włamanie na plebanię w krótkim czasie. Według relacji sprawcy za każdym razem przybywali samochodem. Zwracano również uwagę na bierną postawę nocnego stróża, który mimo zauważenia obcego pojazdu nie zaalarmował mieszkańców.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska. Codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, nr 256 z 5 listopada 1931 r.

Powrót do strony głównej Kedzierzyna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *