Kronika kryminalna Mielżyna
Przed 7 lutego 1899 roku
Podejrzenie zabójstwa karczmarza Nowakowskiego
W Mielżynie znaleziono powieszonego miejscowego karczmarza Nowakowskiego. Wśród mieszkańców zaczęła krążyć pogłoska, że mężczyzna został wcześniej uduszony przez swoją żonę wspólnie z murarzem Kawieckim, a następnie powieszony, aby zatrzeć ślady rzekomej zbrodni.
W związku z podejrzeniami aresztowano zarówno żonę Nowakowskiego, jak i murarza Kawieckiego. Przeprowadzone śledztwo nie doprowadziło jednak — jak informowała prasa — do uzyskania obciążających ich dowodów. Oboje zostali więc wypuszczeni z więzienia śledczego.
Sprawa pozostała niewyjaśniona. Źródło nie potwierdza, że Nowakowski rzeczywiście padł ofiarą zabójstwa ani że osoby aresztowane miały związek z jego śmiercią.
Źródło: Gazeta Opolska, nr 11 z 7 lutego 1899 roku.
14 listopada 1912 roku
Pożar ratusza
W nocy z 13 na 14 listopada 1912 roku w Mielżynie wybuchł pożar, w wyniku którego ratusz spłonął doszczętnie. Przyczyna pożaru pozostała nieznana.
O zdarzeniu informował poznański Orędownik w numerze 261 z 14 listopada 1912 roku.
Źródło: Orędownik, nr 261 z 14 listopada 1912 roku.
9 maja 1925 roku
Pożar w składzie kupca Adolfa Fritza
9 maja 1925 roku w składzie należącym do kupca Adolfa Fritza w Mielżynie wybuchł pożar. W jego wyniku spaliła się jedna kanapa.
Według informacji prasowej przyczyną pożaru było nieostrożne porzucenie niedopałka papierosa.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 111 z 13 maja 1925 roku.
2 marca 1926 roku
Kradzież z włamaniem do gościńca Klimanowskiego
W nocy z 2 na 3 marca 1926 roku dokonano włamania do gościńca należącego do pana Klimanowskiego w Mielżynie. Sprawcy zabrali większą ilość alkoholu, w tym wódki, koniaki i likiery, a także cygara, papierosy oraz czekoladę.
Łączną wartość skradzionych towarów oszacowano na 400 złotych. W chwili publikacji informacji prowadzone było śledztwo mające na celu ustalenie sprawców.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 52 z 5 marca 1926 roku.
3 czerwca 1927 roku
Ostrzelanie szkoły
Wieczorem 3 czerwca 1927 roku ktoś strzelał z browninga, określonego w ówczesnej gazecie jako rewolwer, do okien szkoły w Mielżynie. Jak oceniał Lech, zdarzenie można było uznać za wybryk młodzieńczej swawoli.
Na szczęście strzelanina miała miejsce wieczorem, kiedy w szkole nie przebywali uczniowie ani nauczyciele. W wyniku ostrzału wybito dwie szyby. Policja rozpoczęła poszukiwania sprawcy.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 126 z 3 czerwca 1927 roku.
8 grudnia 1927 roku
Dziecko w płomieniach
W Mielżynie doszło do tragicznego wypadku, w którym życie straciło pięcioletnie dziecko państwa Sadkiewiczów. Podczas nieobecności matki dziecko zbliżyło się do pieca. W jednej chwili doszło do tragedii – dziecko spaliło się żywcem.
Wstrząsające zdarzenie było tym bardziej tragiczne, że wydarzyło się pod nieobecność matki, a ofiarą padło zaledwie pięcioletnie dziecko. Ówczesna gazeta, opisując wypadek, zwracała uwagę na coraz częstsze tego rodzaju tragedie i przestrzegała rodziców przed pozostawianiem małych dzieci samych w domu.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 282 z 8 grudnia 1927 roku.
12 stycznia 1928 roku
Pożar w gospodarstwie Jana Mrozińskiego
12 stycznia 1928 roku w Mielżynie wybuchł pożar w zabudowaniach gospodarza Jana Mrozińskiego. Mimo prowadzonej akcji ratunkowej ogień strawił stodołę wraz z częścią zapasów zeszłorocznego żniwa oraz znajdującymi się w niej maszynami.
Pożar przeniósł się również na sąsiednią posesję. Ogień objął stodołę gospodarza Józefa Kudlińskiego, która także doszczętnie spłonęła.
Zdarzenie odnotowano w kronice policyjnej. W przytoczonej informacji nie podano przyczyny pożaru.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 15 z 19 stycznia 1928 roku.
21 marca 1928 roku
Zbrodnicze podpalenie w Mielżynie Starym
21 marca 1928 roku w zabudowaniach gospodarza Jana Kaczerka w Mielżynie Starym, w powiecie gnieźnieńskim, wybuchł pożar. Ogień objął cały kompleks gospodarczy – stodołę, stajnię i szopę. Wszystkie budynki spłonęły, a wraz z nimi trzy konie, źrebak, trzy psy, znaczny zapas zboża oraz narzędzia rolnicze.
Straty oszacowano na około 35 000 złotych, z czego ubezpieczenie pokrywało zaledwie jedną czwartą tej kwoty.
Ogień, podsycany przez gwałtowny wiatr, przeniósł się następnie na sąsiednie zabudowania gospodarza Piotra Zawady. Spłonęła tam stodoła o wartości około 10 000 złotych. Również w tym przypadku ubezpieczenie pokrywało jedynie jedną czwartą poniesionej szkody.
Początkowe śledztwo wykazało, że nie był to przypadkowy pożar. Zachodziło podejrzenie zbrodniczego podpalenia dokonanego przez nieznanych sprawców. W chwili publikacji gazety dalsze dochodzenie było w toku.
W źródle nazwisko gospodarza zapisano jako „Kaczerka”. Wymaga ono weryfikacji – możliwe, że chodziło o nazwisko Koszarek lub podobne.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 74 z 29 marca 1928 roku.
6 maja 1929 roku
Strażak pod gruzami walącego się muru
6 maja 1929 roku około godziny 10 w Mielżynie wybuchł groźny pożar. Z nieustalonych przyczyn ogień pojawił się w domu mieszkalnym, w którym mieściła się restauracja i sklep kolonialny Władysława Staszaka. Następnie płomienie przeniosły się na przyległą stodołę, która doszczętnie spłonęła.
W czasie akcji ratunkowej doszło do poważnego wypadku. Walące się gruzy budynku przygniotły strażaka Stanisława Gąsiorowskiego z Mielżyna. Przybyły na miejsce lekarz, dr Bednarek z Witkowa, stwierdził u niego pęknięcie czaszki oraz złamanie lewej nogi. Ciężko rannego strażaka przewieziono do szpitala Czerwonego Krzyża w Gnieźnie. Jego stan określano jako groźny.
Straty spowodowane pożarem oszacowano na 65 000 złotych. Poszkodowany Władysław Staszak był ubezpieczony.
Nie był to jednak ostatni pożar, który tego dnia nawiedził Mielżyn.
Łuna pożarów nad Mielżynem
Tego samego wieczoru, około godziny 23, gdy zgliszcza pożaru u Władysława Staszaka nie zdążyły jeszcze ostygnąć, wybuchł kolejny pożar. Tym razem ogień objął stodołę należącą do Antoniego Kreugera, pod której dachem znajdował się również warsztat rzeźnicki.
Stodoła wraz z warsztatem spłonęła. W chwili publikacji gazety nie udało się jeszcze dokładnie ustalić wysokości strat, wiadomo było jednak, że były znaczne. Dochodzenie wykazało, że pożar u Kreugera nie miał związku z wcześniejszym pożarem u Staszaka.
Ogień zdołał jednak przenieść się na sąsiednią stodołę należącą do chałupnika Piotra Kokota, która również doszczętnie spłonęła. Straty oszacowano na około 5000 złotych, przy czym niemal całość szkody pokrywało ubezpieczenie.
Dwa pożary jednego dnia, w odstępie zaledwie kilkunastu godzin, sprawiły, że nad Mielżynem pojawiła się tego wieczoru „łuna pożarów”.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 108 z 11 maja 1929 roku.
1 marca 1930 roku
Pożar w zagrodzie Jana Nowickiego
W nocy z 28 lutego na 1 marca 1930 roku, około godziny 4.15, wybuchł pożar w zagrodzie Jana Nowickiego, mieszkańca Mielżyna w powiecie gnieźnieńskim.
Ogień doszczętnie strawił niezamieszkały dom mieszkalny oraz stodółkę. Wartość spalonych zabudowań oszacowano na 5000–6000 złotych.
Spalone obiekty były ubezpieczone w Krajowym Ubezpieczeniu Ogniowym na kwotę 4700 złotych. Źródło nie podaje przyczyny wybuchu pożaru.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 52 z 4 marca 1930 roku.
28/29 sierpnia 1930 roku
Pożar w gospodarstwie Jana Mrozińskiego
W nocy z 28 na 29 sierpnia 1930 roku, około godziny 1, wybuchł pożar w gospodarstwie Jana Mrozińskiego, gospodarza z Mielżyna w powiecie gnieźnieńskim.
Ogień strawił stodołę, chlew oraz 15 wozów żyta. Łączną wartość poniesionych strat oszacowano na około 8000 złotych.
Zagroda była ubezpieczona w Krajowym Ubezpieczeniu Ogniowym na kwotę 7000 złotych. Przyczyny wybuchu pożaru nie ustalono.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 201 z 31 sierpnia 1930 roku.
19/20 września 1930 roku
Włamanie do restauracji Wojciecha Sławińskiego
W nocy z 19 na 20 września 1930 roku nieznani sprawcy włamali się do restauracji należącej do Wojciecha Sławińskiego w Mielżynie.
Z lokalu skradziono większą ilość towarów kolonialnych o łącznej wartości około 700 złotych.
W chwili publikacji informacji sprawcy nie byli znani. Policja wszczęła śledztwo w celu ich ustalenia i ujęcia.
Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska: codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, R. 32, nr 221 z 24 września 1930 roku.
25/26 marca 1931 roku
Pożar domu Anny Przystańskiej
W nocy z 25 na 26 marca 1931 roku w Mielżynie wybuchł pożar, w wyniku którego spłonął dom mieszkalny Anny Przystańskiej.
Straty spowodowane przez pożar oszacowano na 7400 złotych.
Źródło nie podaje przyczyny wybuchu pożaru ani informacji o ewentualnym postępowaniu prowadzonym w tej sprawie.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 74 z 31 marca 1931 roku.
20 czerwca 1931 roku
Dzieci spowodowały pożar
20 czerwca 1931 roku w zagrodzie rolnika Leona Lisiaka w Mielżynie wybuchł pożar. Ogień strawił dach nad stodołą i oborą, a także różne narzędzia rolnicze.
Poszkodowany oszacował poniesione straty na około 10 000 złotych.
Według informacji prasowej istniało przypuszczenie, że pożar mogły spowodować pozostawione bez opieki starszych dzieci. Źródło nie przesądza jednak, czy rzeczywiście to one były przyczyną powstania ognia.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 145 z 26 czerwca 1931 roku.
2 września 1931 roku
Oparzenie ośmioletniego chłopca
2 września 1931 roku w gospodarstwie Krygerowej w Mielżynie doszło do nieszczęśliwego wypadku. Podczas prania bielizny gorącą wodę w kadzi wyniesiono na podwórze. Bawiący się tam ośmioletni syn Krygerowej wpadł do kadzi z gorącą wodą.
Chłopiec doznał tak poważnych poparzeń, że konieczne było przewiezienie go do szpitala w Gnieźnie.
Był to nieszczęśliwy wypadek.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 201 z 2 września 1931 roku.
6 grudnia 1933 roku
Tragiczny wypadek podczas młócenia zboża
6 grudnia 1933 roku podczas młócenia zboża w gospodarstwie rolnika Łazienki w Mielżynie doszło do poważnego wypadku. Jego 22-letni syn, stojąc na maneżu, w pewnym momencie poślizgnął się i wpadł nogą w nieosłonięte tryby urządzenia.
Tryby pochwyciły jego nogę i ucięły mu całą stopę aż do kostki. Ciężko poszkodowanego przewieziono do Szpitala Miejskiego w Gnieźnie.
Był to tragiczny wypadek przy pracy.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 287 z 14 grudnia 1933 roku.
16 kwietnia 1934 roku
Pożar w gospodarstwie Przybylskiego
16 kwietnia 1934 roku, około godziny 21, wybuchł groźny pożar w zabudowaniach rolnika Przybylskiego w Mielżynie.
Ogień szybko objął budynki gospodarcze. Pastwą płomieni padły stodoła, obora i stajnia. Na szczęście udało się w porę uratować znajdujący się w gospodarstwie inwentarz.
Przyczyna pożaru pozostała nieznana.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 90 z 20 kwietnia 1934 roku.
Noc z piątku na sobotę przed 12 maja 1934 roku
Dwa pożary w Mielżynie
W nocy z piątku na sobotę, przed 12 maja 1934 roku, wybuchł groźny pożar w zagrodzie rolnika Stanisława Gronowskiego w Mielżynie. Ogień strawił stodołę i chlew wraz z martwym inwentarzem. Żywy inwentarz zdołano uratować.
Gdy straż pożarna przystąpiła do akcji ratunkowej, w zagrodzie rolnika Michała Kwapicha wybuchł drugi pożar. Również tutaj ogień doszczętnie zniszczył stodołę i chlew wraz z martwym inwentarzem.
W obu przypadkach nie ustalono przyczyny powstania ognia. Dwa pożary, które wybuchły niemal w tym samym czasie, musiały wzbudzić w Mielżynie szczególne zaniepokojenie, jednak źródło nie podaje, aby ustalono między nimi jakikolwiek związek.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 107 z 12 maja 1934 roku.
2 czerwca 1935 roku
Pożar w gospodarstwie Sylwestra Krentza
W niedzielę 2 czerwca 1935 roku, w południe, w zagrodzie rolnika Sylwestra Krentza w Mielżynie wybuchł pożar. Ogień strawił chlew i stodołę, wraz ze znajdującymi się w nich narzędziami i maszynami rolniczymi.
Według informacji prasowej przyczyną pożaru była nieostrożność.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 132 z 8 czerwca 1935 roku.
Noc z 12 na 13 czerwca 1935 roku
Zbrodnicze podpalenie ratusza
W nocy ze środy na czwartek, około godziny 23, w ratuszu w Mielżynie wybuchł pożar. Ogień pojawił się w sali na pierwszym piętrze budynku.
Na alarm szybko zareagowali strażacy oraz domownicy. Dzięki ich działaniom pożar udało się ugasić, zanim zdołał wyrządzić większe szkody.
Tym razem nie był to jednak przypadkowy pożar. Według informacji zamieszczonej w Lechu ogień został wzniecony celowo. O dokonanie podpalenia podejrzewano Mariana Walerczyka, lokatora ratusza. Mężczyzna został aresztowany i osadzony w areszcie w Witkowie.
Źródło nie podaje dalszych losów sprawy ani wyniku postępowania sądowego.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 135 z 13 czerwca 1935 roku.
19 kwietnia 1936 roku
Strzępy z munduru hitlerowskiego
19 kwietnia 1936 roku w Mielżynie doszło do incydentu z udziałem dziesięcioletniego syna kolonisty Eimesa. Chłopiec ubrał się w mundur hitlerowski i paradował w nim po miejscowości.
Według relacji „Lecha” widząc to, młodzież polska odebrała chłopcu mundur i podarła go na strzępy.
Gazeta nie informuje o dalszych konsekwencjach tego zdarzenia ani o ewentualnej interwencji władz.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 92 z 19 kwietnia 1936 roku.
Przed 14 października 1936 roku
21-letnia podpalaczka
W agencji gazet i składzie artykułów piśmiennych należącym do Marii Rybickiej w Mielżynie, w godzinach wieczornych, wybuchł pożar. Na szczęście ogień został szybko zauważony i w porę ugaszony. Zniszczeniu uległa jedynie niewielka ilość gazet oraz artykułów piśmiennych.
Podczas przeprowadzonego dochodzenia w składzie znaleziono papiery i szmaty zmoczone naftą, co wskazywało na celowe wzniecenie ognia.
Jak ustalono, sprawczynią podpalenia była 21-letnia Maria Rybicka. Źródło nie podaje jednak, jakie były dalsze losy sprawy ani czy podpalaczka stanęła przed sądem.
Źródło: Gazeta Gnieźnieńska „Lech”, nr 239 z 14 października 1936 roku.
Przed 7 lipca 1939 roku
Pożar od uderzenia pioruna
Przed 7 lipca 1939 roku w Mielżynie doszło do groźnego pożaru w gospodarstwie Jana Pieszalskiego. W dom mieszkalny uderzył piorun, powodując pożar, który objął również zabudowania gospodarcze.
W wyniku pożaru spłonęły dom mieszkalny, chlew i stodoła, a zniszczeniu uległo także wyposażenie domu. Poszkodowany oszacował straty na około 5000 złotych.
Przyczyną pożaru było uderzenie pioruna.
Źródło: Kurier Poznański, nr 304 z 7 lipca 1939 roku.