Kościół Świętego Krzyża w Mielżynie. Historia zapomnianej świątyni

0
Kościół św. Krzyża

Dziś trudno sobie wyobrazić dawny Mielżyn, w którym obok kościoła parafialnego pw. Wszystkich Świętych znajdowała się jeszcze druga świątynia. Stała ona na końcu ówczesnej miejscowości, przy drodze prowadzącej w kierunku Odrowąża. Dziś miejsce, w którym się znajdowała, znajduje się na wprost cmentarza parafialnego, po przeciwnej stronie drogi, w miejscu, gdzie stoi figura Matki Bożej. Była to niewielka, drewniana świątynia, która przez ponad dwa stulecia pozostawała ważnym miejscem modlitwy i pobożności mieszkańców Mielżyna.

Nazywano ją kościołem Świętego Krzyża, choć w dokumentach wizytacyjnych określano ją dokładniej jako oratorium, czyli kaplicę publiczną. Jej dzieje są szczególnie interesujące nie tylko ze względu na sam budynek. W jej wnętrzu znajdowała się bowiem rzeźbiona figura Ukrzyżowanego, otoczona niezwykłym kultem miejscowej ludności.

Kiedy drewniana świątynia zaczęła popadać w ruinę i w 1840 r. podjęto starania o jej rozebranie, nie zakończyła się jednak historia związana z tym miejscem. Krucyfiks przeniesiono do nowej kaplicy Świętego Krzyża przy kościele Wszystkich Świętych, gdzie znajduje się do dziś.

Na końcu drogi do Witkowa

Dawna świątynia Świętego Krzyża znajdowała się na końcu Mielżyna, przy drodze w kierunku Witkowa (droga ta istniała do 1866 roku). Koszutski, opisując jej położenie, wspomina również o drodze prowadzącej dalej do Odrowąża.

Nie był to więc kościół stojący w samym centrum miejscowości obok świątyni parafialnej. Oba miejsca kultu dzieliła pewna odległość. Koszutski wspomina nawet o domach komorniczych stojących przy drodze pomiędzy kościołem parafialnym a kościołem Świętego Krzyża.

Dzisiaj po tamtej świątyni nie pozostał budynek. Według współczesnej lokalizacji miejsca dawnego kościoła znajduje się tam obecnie figura Matki Boskiej.

Kiedy powstała?

Tego, niestety, nie wiemy.

I właśnie tutaj trzeba zachować ostrożność.

Najstarsza znana nam wzmianka pochodzi z wizytacji Wincentego de Sevé z 1608 r. Koszutski, opisując historię kaplicy, pisze, że pierwszą wzmiankę o niej znalazł właśnie w tej wizytacji. Nie oznacza to jednak, że kaplica powstała w 1608 r. Musiała istnieć wcześniej.

Co więcej, wizytator nie określił jej jako samodzielnego kościoła parafialnego. Posługiwał się określeniem „oratorium” – kaplica publiczna. Tego określenia używali również późniejsi wizytatorzy.

Dlatego na obecnym etapie badań bezpieczniej jest mówić o kaplicy publicznej Świętego Krzyża, a określenie „kościół Świętego Krzyża” traktować jako późniejsze, utrwalone w lokalnej tradycji i opracowaniach.

Nie mamy również podstaw, aby twierdzić, że była to druga parafia w Mielżynie. Wszystko wskazuje raczej na to, że pozostawała związana z parafią Wszystkich Świętych.


Kaplica, o której pamiętali kolejni wizytatorzy

Dla poznania historii Świętego Krzyża szczególne znaczenie mają wizytacje kościelne. Dzięki nim możemy zobaczyć tę świątynię niemal tak, jak wyglądała w kolejnych okresach jej istnienia.

Pierwszy opis pochodzi z wizytacji Wincentego de Sevé z 1608 r. Późniejsi wizytatorzy również ją odnotowywali.

Nie znamy jednak dokładnej daty jej konsekracji. Co ciekawe, już w XIX wieku Koszutski zwracał uwagę na rozbieżności w tej sprawie. Jedni wizytatorzy twierdzili, że kaplica została konsekrowana, ale nie podawali, kiedy i przez kogo. Inni byli zdania, że konsekracji w ogóle nie było.

To pokazuje, jak trudne jest dziś ustalenie początków tej świątyni.

Być może jej historia sięga XVI wieku, być może była jeszcze starsza. Nie mamy obecnie dokumentu, który pozwalałby rozstrzygnąć tę kwestię.


W centrum świątyni był Ukrzyżowany

Najbardziej niezwykłą częścią historii Świętego Krzyża jest nie tyle sam drewniany budynek, ile znajdująca się w nim figura Chrystusa.

Wizytacja z 1766 r., przeprowadzona przez ks. Balcera Pstrokońskiego, dostarczyła pierwszego znanego nam szczegółowego opisu tego wizerunku.

Koszutski zapisał, że właśnie Pstrokoński jako pierwszy spośród wcześniejszych wizytatorów wspomniał o:

„pięknie rzeźbionej figurze Ukrzyżowanego w wielkim ołtarzu”

Nie była to więc zwykła dekoracja ołtarza.

Koszutski dodaje, że lud miał do niej wielkie nabożeństwo, a figura słynęła z podań o otrzymanych łaskach.

To zdanie jest jednym z najcenniejszych świadectw dotyczących historii tej świątyni.

W 1766 r. mielżyński Święty Krzyż był więc miejscem, do którego ludzie przychodzili nie tylko na zwykłe nabożeństwa. W centrum ich pobożności znajdował się konkretny wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego, któremu przypisywano szczególne łaski.

Nie wiemy, kiedy rozpoczął się ten kult.

Wiemy natomiast, że w 1766 r. był już na tyle silny, że zwrócił uwagę wizytatora.


Trzy ołtarze i wielki ołtarz Ukrzyżowanego

Kaplica nie była przy tym pustym, skromnym wnętrzem.

Koszutski, korzystając z opisów wizytacyjnych, wymienia w niej trzy ołtarze.

Najważniejszym był wielki ołtarz z figurą Ukrzyżowanego. Po jego prawej stronie znajdował się ołtarz z obrazem Zdjęcia z krzyża, po lewej zaś ołtarz z obrazem Najświętszej Maryi Panny.

Układ ten dobrze pokazuje charakter tego miejsca.

Była to świątynia, w której szczególnie mocno obecna była pobożność pasyjna – skupiona wokół męki i śmierci Chrystusa.

Nie chodziło zatem wyłącznie o nazwę „Świętego Krzyża”. Krzyż rzeczywiście stanowił centrum życia religijnego tej kaplicy.


Ks. Jakub Trąmpczyński i odnowienie kaplicy

W XVIII wieku kaplica nie była już zapewne w najlepszym stanie.

Podczas wizytacji 12 marca 1766 r. ks. Pstrokoński zwrócił uwagę na jej stan i jednocześnie wysoko ocenił starania ówczesnego proboszcza Mielżyna, ks. Jakuba Antoniego Otona Trąmpczyńskiego.

Proboszcz podjął się odnowienia świątyni.

Koszutski wspomina, że ks. Trąmpczyński:

  • odnowił dach,
  • poprawił posadzkę,
  • sprawił nowe ławki,
  • a wnętrze kaplicy ozdobił.

Wydaje się więc, że Święty Krzyż nie był wówczas miejscem zapomnianym przez miejscowego proboszcza. Wręcz przeciwnie – podjęto próbę jego ratowania.


Msze przed Ukrzyżowanym

Dwa lata później pojawia się kolejna bardzo interesująca informacja.

W 1768 r. Maciej Oton Trąmpczyński, brat ks. Jakuba, zapisał 2000 złp na rzecz kościoła Świętego Krzyża.

Z kapitału tego miały być finansowane Msze święte odprawiane przed ołtarzem Ukrzyżowanego.

Według relacji Koszutskiego odprawiano tam 30 Mszy rocznie, związanych z intencją fundatora.

To pokazuje, że kult krzyża nie był wyłącznie spontaniczną pobożnością mieszkańców.

Został również utrwalony w formalnej fundacji kościelnej.

Mamy więc trzy elementy:

czczona figura → nabożeństwo wiernych → fundacja mszalna.

To bardzo dobrze pokazuje znaczenie Świętego Krzyża dla dawnego Mielżyna.


Kaplica drewniana

Z kolejnych wizytacji dowiadujemy się, jak wyglądał sam budynek.

Była to drewniana kaplica zbudowana z sosnowych bali.

Na początku XIX wieku jej stan nie był jeszcze całkowicie zły, ale zaczęły być widoczne problemy konstrukcyjne. Drewno przy przyciesiach było spróchniałe, podobnie jak niektóre elementy w pobliżu drzwi.

Kaplica była więc coraz bardziej podatna na niszczenie.

Nie pomagało również to, że była oddalona od głównego kościoła parafialnego i wymagała osobnego utrzymania.


Coraz bliżej końca

Z czasem sytuacja stawała się coraz gorsza.

Koszutski, przytaczając opis z 1832 r., zapisał, że kaplica Świętego Krzyża była:

„bardzo spustoszona i lada moment grozi upadkiem”.

To właściwie zapowiadało jej koniec.

Jeszcze przez pewien czas odprawiano w niej nabożeństwa. Koszutski wspomina, że ks. Jan Trudziński przez kilka lat odprawiał tam czasami Msze święte.

W końcu jednak użytkowanie świątyni stało się coraz trudniejsze.

W 1840 r. rozpoczęto starania o jej rozebranie.

Był to kres drewnianej kaplicy, która przez ponad dwa stulecia była jednym z charakterystycznych punktów religijnego krajobrazu Mielżyna.


Nie skończyła się jednak historia Świętego Krzyża

Rozbiórka dawnej kaplicy nie oznaczała końca kultu związanego ze Świętym Krzyżem. Czczona przez wiernych figura Ukrzyżowanego została przeniesiona do nowej kaplicy Świętego Krzyża przy kościele Wszystkich Świętych, której budowę rozpoczęto w 1841 roku.

Wraz z figurą przetrwała pamięć o kulcie, który rozwijał się w dawnej świątyni. Świadectwem tego kultu były wota składane przez wiernych w podziękowaniu za otrzymane łaski. Wśród nich znajdowały się również srebrne wota przedstawiające części ciała, między innymi oczy. Takie ofiary wotywne wiązały się z prośbami o uzdrowienie oraz z dziękczynieniem za odzyskane zdrowie. Były więc materialnym świadectwem osobistej pobożności ludzi, którzy przychodzili przed figurę Ukrzyżowanego z własnymi prośbami i podziękowaniami.

W 1845 roku odnotowano sprzedaż 35 srebrnych wotów. Były one związane z wcześniejszym kultem w dawnej kaplicy, a ich sprzedaż nastąpiła już po jej rozebraniu. Nie należy zatem traktować tej informacji jako świadectwa powstania kultu w nowej kaplicy. Przeciwnie — pokazuje ona, że po likwidacji starego miejsca kultu zachowały się jeszcze materialne ślady pobożności jego dawnych wiernych.

Najważniejszy przedmiot tego kultu ocalał jednak — figura Ukrzyżowanego została przeniesiona do nowej kaplicy Świętego Krzyża. W ten sposób zmieniło się miejsce, lecz zachował się przedmiot, wokół którego przez lata skupiała się pobożność mieszkańców Mielżyna.


Czy dzisiejszy krucyfiks jest tym samym?

To pytanie jest chyba najbardziej fascynującą częścią całej historii.

W dzisiejszej kaplicy Świętego Krzyża znajduje się drewniana figura Chrystusa Ukrzyżowanego. W tradycji lokalnej i w opracowaniach dotyczących Mielżyna wiąże się ją z krzyżem przeniesionym ze starej świątyni.

Jeżeli identyfikacja ta jest prawidłowa, oznaczałoby to, że dzisiejszy krucyfiks jest tym samym wizerunkiem, który znajdował się w dawnym Świętym Krzyżu.

A wtedy jego historia sięga co najmniej 1766 r., ponieważ właśnie wtedy Pstrokoński opisał „pięknie rzeźbioną figurę Ukrzyżowanego” w wielkim ołtarzu.

Co więcej, sama rzeźba może być jeszcze starsza.

Hipoteza o XVII wieku

Na podstawie fotografii obecnej figury można zauważyć cechy rzeźby nowożytnej: naturalistyczne potraktowanie anatomii, spokojny sposób przedstawienia zmarłego Chrystusa, modelowanie dłoni, stóp i korpusu.

Nie jest to jednak wystarczające do ścisłego datowania.

Można jedynie postawić hipotezę, że figura może pochodzić nawet z XVII wieku, a więc mogła znajdować się w kaplicy już w pierwszych dziesięcioleciach jej znanej historii.

Byłaby to niezwykle ciekawa możliwość, ale wymagałaby potwierdzenia przez badania konserwatorskie lub dokumentację zabytkoznawczą. Na obecnym etapie nie należy przedstawiać XVII wieku jako ustalonej daty powstania rzeźby.


Historia jednej figury

Jeżeli przyszłe badania potwierdzą, że dzisiejszy krucyfiks jest rzeczywiście figurą opisaną przez Pstrokońskiego, możemy mówić o niezwykłej ciągłości.

Wyobraźmy sobie Mielżyn z XVIII wieku.

Jest drewniana kaplica stojąca przy drodze do Witkowa. W jej wielkim ołtarzu znajduje się pięknie wyrzeźbiony Chrystus Ukrzyżowany. Przychodzą przed niego mieszkańcy. Modlą się. Opowiadają o otrzymanych łaskach. W 1766 r. wizytator zapisuje, że lud ma do figury wielkie nabożeństwo.

Dwa lata później zostaje zapewniona fundacja na Msze odprawiane przed tym właśnie ołtarzem.

Mija kilkadziesiąt lat.

Drewniana kaplica niszczeje. Przyciesie gniją. Dach i ściany wymagają coraz większej troski. W 1832 r. wizytator widzi już świątynię „bardzo spustoszoną”.

W 1840 r. przychodzi decyzja o jej rozebraniu.

Ale mieszkańcy Mielżyna nie tracą swojego krzyża.

Rzeźba Ukrzyżowanego zostaje przeniesiona do nowego miejsca. Kilka lat później pojawiają się srebrne wota, świadczące o tym, że ludzie nadal przychodzą przed ten sam wizerunek i proszą o pomoc albo dziękują za otrzymane łaski.

I jeśli dzisiejszy krucyfiks rzeczywiście jest tamtą figurą, patrząc na niego dzisiaj, patrzymy na przedmiot kultu, który przetrwał rozbiórkę swojej dawnej świątyni i został zachowany w nowym miejscu.

To właśnie sprawia, że historia Świętego Krzyża w Mielżynie jest czymś więcej niż historią nieistniejącego drewnianego budynku.

Jest historią miejsca, świątyni i przede wszystkim ludzi, którzy przez pokolenia przychodzili przed krzyż Chrystusa.


Co wiemy, a czego jeszcze nie wiemy?

Na tym etapie badań można przyjąć następującą chronologię:

Rok / okresWydarzenie
przed 1608kaplica Świętego Krzyża już istnieje
1608pierwsza znana wzmianka – wizytacja Wincentego de Sevé
XVII–XVIII w.kaplica funkcjonuje jako publiczne oratorium
1766wizytacja Pstrokońskiego; opis figury Ukrzyżowanego i jej kultu
1766odnowienie kaplicy przez ks. Jakuba Antoniego Trąmpczyńskiego
1768fundacja 2000 złp na Msze przed ołtarzem Ukrzyżowanego
pocz. XIX w.drewniana kaplica stopniowo niszczeje
1832określona jako bardzo spustoszona i zagrożona upadkiem
1840rozpoczęto starania o jej rozebranie
1841po rozbiórce starej świątyni krucyfiks przeniesiono do nowej kaplicy Świętego Krzyża przy kościele parafialnym
1845odnotowano sprzedaż 35 srebrnych wotów związanych z kultem krzyża

Najważniejsza niewiadoma pozostaje data powstania kaplicy oraz data wykonania krucyfiksu. W przypadku rzeźby XVII wiek jest obecnie interesującą hipotezą, ale nie ustaleniem.

Źródło podstawowe: Hilary Koszutski, Obrazek historyczny Mielżyna i kościoła parafialnego w Mielżynku, Poznań 1887, s. 155–161. Wydanie cyfrowe udostępnia Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *