Rozjuszony stadnik. Tragiczna śmierć robotnika w majątku Żółtowskiego
Niechanowo, 26 listopada 1929 roku
Tragiczny wypadek wydarzył się w majątku hr. Żółtowskiego w Niechanowie. Życie stracił około 50-letni robotnik Ignacy Kaźmierczak, zaatakowany przez prowadzonego przez siebie stadnika, czyli rozpłodowego byka.
Do tragedii doszło w południe. Kaźmierczak, po zjedzeniu obiadu, wyprowadził zwierzę. W pewnym momencie, już na drodze, byk nagle się rozjuszył i zaczął gwałtownie rzucać.
Podczas szarpaniny zwierzę zerwało linkę, za którą prowadził je robotnik. Wtedy zaatakowało Kaźmierczaka. Potężnym uderzeniem rogów powaliło go na ziemię, a następnie zaczęło go tratować.
Na miejsce zaczęli zbiegać się ludzie. Wezwano również urzędnika gospodarczego, który przybiegł z bronią, aby zastrzelić rozjuszone zwierzę. Na ratunek było jednak za późno. Ignacy Kaźmierczak poniósł śmierć na miejscu.
Tragedia pokazała, jak niebezpieczna mogła być praca przy dużych zwierzętach gospodarskich, szczególnie w przypadku stadników, których zachowanie mogło nagle stać się nieprzewidywalne. Wystarczyła chwila, zerwana linka i gwałtowny atak, aby zwykłe wyprowadzenie zwierzęcia zakończyło się śmiercią człowieka.
Tragiczny dzień w majątku
Śmierć Ignacego Kaźmierczaka była zapewne szczególnie dotkliwa dla jego rodziny i współpracowników. W źródle prasowym nie zachowały się niestety informacje o jego rodzinie ani o dalszych okolicznościach wypadku.
Dzięki krótkiej notatce zamieszczonej w ówczesnej prasie możemy jednak odtworzyć jedno z tragicznych wydarzeń, które rozegrały się w codziennym życiu przedwojennego Niechanowa.
Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska: codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, 27 listopada 1929 r., R. 31, nr 274.