Kronika kryminalna

Kronika kryminalna Malczewa przypomina takie właśnie historie – kradzieże, bójki, konflikty, wypadki, sprawy sądowe i inne zdarzenia, które trafiły na łamy ówczesnej prasy lub do urzędowych akt. Dziś są one czymś więcej niż tylko kroniką przestępstw. Pozwalają zajrzeć w codzienne życie dawnej wsi, poznać problemy jej mieszkańców i zobaczyć Malczewo takim, jakim zapamiętały je stare gazety.

1930 – Autobus wjechał w stado krów pod Malczewem

Do nietypowego i groźnego zdarzenia doszło na szosie łączącej Czerniejewo z Witkowem, w pobliżu Malczewa. Autobus należący do Klemensa Walkowiaka, prowadzony przez kierowcę Franciszka Nowickiego, wjechał w przechodzące drogą stado liczące aż 35 krów.

Spłoszone zwierzęta rozbiegły się, jednak jedna z krów dostała się pod koła jadącego autobusu. Doznała tak poważnych obrażeń – złamania trzech nóg – że konieczne było dobicie jej na miejscu.

Zwierzę należało do Michała Dominiaka, robotnika z Malczewa.

Krótka notatka prasowa jest ciekawym świadectwem czasów, gdy na drogach coraz częściej pojawiały się samochody i autobusy, podczas gdy nadal powszechnie przepędzano nimi stada zwierząt gospodarskich. Spotkanie tych dwóch światów mogło prowadzić do niebezpiecznych zdarzeń, czego przykładem był wypadek pod Malczewem.

Źródło: „Lech. Gazeta Gnieźnieńska”, R. 32, nr 183 z 9 sierpnia 1930 r.


1936 – Groźny pożar w majątku Malczewo. Dziesięć rodzin straciło dach nad głową

Przed 14 czerwca 1936 roku w majątku Malczewo, należącym wówczas do rodziny von Bülow, wybuchł groźny pożar.

Ogień pojawił się około południa i szybko objął dom mieszkalny zamieszkany przez dziesięć rodzin. Pomimo podjętej akcji budynku nie udało się uratować – został całkowicie zniszczony przez płomienie.

Skala zdarzenia musiała być szczególnie dotkliwa dla mieszkańców majątku. Utrata jednego budynku oznaczała bowiem jednoczesne pozbawienie mieszkań wielu rodzin, prawdopodobnie związanych pracą z miejscowymi dobrami.

Zachowana notatka prasowa nie podaje przyczyny powstania ognia ani nie informuje o ofiarach wśród ludzi. Nie wiadomo również, jak szybko pogorzelcom zapewniono nowe miejsce zamieszkania.

Pożar z 1936 roku pozostaje jednym z poważniejszych nieszczęśliwych zdarzeń odnotowanych przez przedwojenną prasę w historii Malczewa.

Źródło: „Lech. Gazeta Gnieźnieńska”, R. 36, nr 137 z 14 czerwca 1936 r.


1938 – „Zabawa zakrapiana krwią”. Krwawa bójka na zabawie strażackiej w Malczewie

Kilka lat po tragicznym zabójstwie Władysława Rogowskiego podczas zabawy w 1933 roku, Malczewo ponownie trafiło na łamy prasy z powodu gwałtownej bójki podczas wiejskiej zabawy.

W niedzielę poprzedzającą 16 lipca 1938 roku Ochotnicza Straż Pożarna w Malczewie urządziła zabawę latową. Wśród przybyłych znalazł się mężczyzna nazwiskiem Bartkowiak z Grotkowa.

Według relacji „Lecha. Gazety Gnieźnieńskiej” próbował wejść na teren imprezy bez uiszczenia opłaty za wstęp. Gdy interweniowali członkowie komitetu organizacyjnego, doszło do awantury.

Początkowa sprzeczka szybko przerodziła się w ogólną bójkę.

Gazeta opisywała wydarzenia wyjątkowo sugestywnie:

„Poszły w ruch noże i pałki gumowe, tak, że teren zabawy został obficie zbryzgany krwią.”

Sytuacja stała się na tyle poważna, że konieczna była interwencja policji, która dopiero po przybyciu na miejsce zdołała zakończyć awanturę.

Nie wiadomo, ile osób zostało rannych ani czy uczestnicy bójki zostali później zatrzymani lub postawieni przed sądem. Prasowa relacja nie podaje również, kto używał noży i pałek.

Redakcja gazety zakończyła swoją notatkę moralizującym komentarzem, określając zajście jako przejaw „rozluźnienia dobrych obyczajów u naszej młodzieży”. Jest to charakterystyczny przykład sposobu, w jaki międzywojenna prasa opisywała podobne wydarzenia – łącząc relację z wyraźną oceną zachowania uczestników.

Co ciekawe, nie był to pierwszy dramat związany z zabawą w Malczewie. Pięć lat wcześniej, w sierpniu 1933 roku, podczas zabawy pod lasem śmiertelnie ugodzony nożem został Władysław Rogowski z Malczewa. Tym razem, mimo niezwykle gwałtownego przebiegu bójki, dostępna relacja prasowa nie wspomina o ofiarach śmiertelnych.

Źródło: „Lech. Gazeta Gnieźnieńska”, R. 38, nr 160 z 16 lipca 1938 r.

Powrót do strony głównej Malczewa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *