Mielżyńscy herbu Nowina. Ród, który wyrósł z Mielżyna

0
Mielżyńscy

W poprzednim artykule poznaliśmy najstarszych ludzi, których możemy połączyć z Mielżynem. Był wśród nich Sasin, wymieniony w 1373 roku, a później Jan, jego syn Piotr oraz Przecław i Sędziwój. Poznaliśmy także innych ludzi związanych ze średniowiecznym Mielżynem i zobaczyliśmy, że miejscowość ta mogła być podzielona pomiędzy kilka rodzin. Nie udało się natomiast odnaleźć dokumentu, który pozwoliłby bez żadnych wątpliwości połączyć Sasina z późniejszymi Mielżyńskimi.

Od XV wieku sytuacja zaczyna się jednak stopniowo zmieniać.

W kolejnych dokumentach pojawia się coraz więcej przedstawicieli jednej rodziny. Są już nie tylko ludźmi „z Mielżyna”. Coraz wyraźniej widzimy ich jako właścicieli części miejscowości, nabywców ziemi, spadkobierców, ludzi zawierających małżeństwa i zabezpieczających posagi swoich żon. Z czasem jeden z tych ludzi będzie właścicielem całego Mielżyna.

A jego potomkowie wyjdą daleko poza rodzinną miejscowość.

Zasiądą w senacie Rzeczypospolitej, będą posłami na sejmy, otrzymają starostwa i wysokie urzędy. Ich majątki rozrosną się do ogromnych rozmiarów.

Ale wszystko zaczęło się tutaj.

W Mielżynie.


XV wiek – rodzina zaczyna skupiać majątek

Średniowieczny majątek szlachecki bardzo rzadko wyglądał tak, jak wyobrażamy go sobie dzisiaj.

Nie był to jeden zwarty obszar z wyraźną granicą, jeden pałac i kilkaset hektarów ziemi. Często składał się z wielu części należących do różnych członków rodziny. Jedna osoba posiadała część wsi, druga inną, ktoś miał prawa do łąki, lasu albo kilku łanów, a jeszcze ktoś inny mógł posiadać prawa do części sąsiedniej miejscowości.

Także Mielżyn był w tym czasie majątkiem podzielonym.

Ale Mielżyńscy zaczęli ten stan stopniowo zmieniać.

W 1462 roku pojawia się dokument, w którym Jan i Piotr Mielżyńscy, określeni jako dziedzice w Mielżynie, zamierzali nabyć od Mikołaja Roszeńskiego czwartą część Mielżyna, a także część Wiekowa i Lipia. Wartość transakcji wynosiła 400 grzywien.

Grzywna nie była wówczas monetą w takim znaczeniu, jak dzisiejsza złotówka. Była przede wszystkim jednostką obrachunkową, historycznie związaną z określoną wagą srebra, przeciętnie 1 grzywna to było ok. 200 gram srebra. Dlatego nie możemy po prostu przeliczyć 400 grzywien na współczesne pieniądze. Możemy natomiast zrozumieć skalę przedsięwzięcia.

Jan i Piotr nie kupowali kawałka pola na własne potrzeby.

Prowadzili poważną politykę majątkową.

Chcieli zwiększyć swoje prawa do Mielżyna i jednocześnie zdobywać ziemię w okolicznych miejscowościach.

To właśnie z takich transakcji przez pokolenia budowano wielkie majątki ziemiańskie.

Nie zawsze przez jedno ogromne dziedzictwo.

Częściej przez dziesiątki mniejszych decyzji: zakupów, spadków, małżeństw, zastawów i zamian.


Ziemia była średniowiecznym kapitałem

Dla współczesnego człowieka może być zaskakujące, jak często średniowieczne dokumenty mówią o sprzedaży, zastawie czy zabezpieczeniu ziemi.

Dla szlachcica ziemia była bowiem czymś znacznie więcej niż miejscem zamieszkania.

Była majątkiem, źródłem dochodu i kapitałem.

Można było ją sprzedać.

Można było ją zastawić za dług.

Można było zapisać na niej posag żony.

Można było przekazać jej część dzieciom.

Można było również wykorzystywać dochody z majątku do finansowania kolejnych zakupów.

Mielżyńscy bardzo dobrze nauczyli się funkcjonować w tym systemie.

Dlatego kiedy zaglądamy do XV- i XVI-wiecznych ksiąg, widzimy nie tylko ludzi mieszkających w Mielżynie.

Widzimy rodzinę, która świadomie buduje swoją pozycję majątkową.


Mielżyn w rękach kilku Mielżyńskich

Pod koniec XV wieku znamy już kilka osób należących do kolejnego pokolenia.

W 1492 roku dokument wymienia Stanisława, Mikołaja, Piotra i Achacego Mielżyńskich jako dziedziców w Mielżynie.

Sprawa dotyczyła zobowiązania finansowego związanego jeszcze z ich ojcem, Janem Mielżyńskim. Dokument wymienia również jego zmarłych już synów: Krzysztofa, Feliksa i Sędziwoja.

Jeden krótki zapis sądowy pozwala więc zajrzeć do wnętrza rodziny.

Widzimy ojca.

Widzimy kilku jego synów.

Widzimy także synów, którzy już zmarli.

A przede wszystkim widzimy coś bardzo ważnego: Mielżyn był już dziedziczną siedzibą rodziny, w której prawa do majątku przechodziły z pokolenia na pokolenie.

Nie istniało jednak jeszcze pojęcie jednego właściciela całego majątku.

W 1493 roku Stanisław i Mikołaj, określeni jako bracia rodzeni i „niedzielni”, występują jako dziedzice Mielżyna.

„Niedzielni” nie oznaczało oczywiście ludzi związanych z niedzielą.

Było to określenie braci, którzy nie podzielili jeszcze między siebie odziedziczonego majątku.

Posiadali go wspólnie.

To ważne dla zrozumienia późniejszych dziejów Mielżyna. W dawnej Polsce było czymś normalnym, że jedno dobro miało kilku współwłaścicieli. W jednym dokumencie możemy więc znaleźć „całe miasto”, w innym „połowę miasta”, a jeszcze w innym „część miasta”.

Nie oznaczało to, że miasto zostało fizycznie przecięte na pół.

Chodziło o prawa własnościowe.

Jeden człowiek posiadał określony udział w całym majątku.


Posag Barbary

Za suchymi zapisami o majątku kryją się również historie rodzinne.

W 1499 roku Stanisław i Mikołaj Mielżyńscy poręczali za Mikołaja Notheskiego w związku z oprawą posagu jego żony Barbary.

Rok później dokument wyjaśnia, że Barbara była siostrą Stanisława i Mikołaja.

Dzięki temu możemy zobaczyć, jak działało szlacheckie małżeństwo.

Posag nie był po prostu pieniędzmi przekazywanymi córce w dniu ślubu.

Był elementem całego systemu prawnego.

Rodzina panny młodej przekazywała określoną sumę, a mąż zabezpieczał jej prawa majątkowe na swoich dobrach.

Dzięki temu kobieta uzyskiwała zabezpieczenie na wypadek śmierci męża.

W dokumentach może więc pojawić się kilkaset grzywien czy określona suma pieniędzy zapisana na konkretnej wsi.

Dla nas jest to zapis majątkowy.

Dla ludzi żyjących w XV wieku oznaczał jednak małżeństwo, rodzinne zobowiązanie i zabezpieczenie przyszłości kobiety.


Jedna rodzinna sprawa ciągnęła się przez dziesięciolecia

Historia Barbary pokazuje jeszcze coś innego.

Jej małżeństwo miało konsekwencje, które były odczuwalne przez kolejne pokolenia.

Na początku XVI wieku ponownie spotykamy Stanisława i Mikołaja Mielżyńskich, dziedziców Mielżyna. Sprawa dotyczyła 150 grzywien posagu po Barbarze.

Około 1518 roku pojawiają się natomiast Stanisław, Mikołaj i Achacy Mielżyńscy, synowie zmarłego Jana Mielżyńskiego z Wiekowa.

W ten sposób Wiekowo ponownie splata się z historią Mielżyna.

W 1521 roku ksiądz Piotr Piotrkowski, syn Barbary Mielżyńskiej, w imieniu własnym i małoletniego brata Szymona zrzekł się roszczeń do Wiekowa i sprzedał Mikołajowi Mielżyńskiemu całe Wiekowo Wielkie za 300 grzywien.

A więc sprawa, która zaczęła się od posagu Barbary, po dziesięcioleciach nadal wpływała na stosunki własnościowe rodziny.

Tak działały dawne majątki.

Jedna decyzja mogła pozostawać żywa w księgach przez kilka pokoleń.


XVI wiek – Mielżyńscy coraz silniejsi

W 1524 roku źródła wymieniają Piotra, Wojciecha i Łukasza Mielżyńskich jako braci rodzonych i dziedziców w Mielżynie.

Od tego momentu źródła stają się coraz bogatsze.

Rodzina nie jest już tylko grupą ludzi pojawiających się od czasu do czasu w średniowiecznych księgach.

Staje się jednym z ważniejszych rodów szlacheckich tej części Wielkopolski.

A Mielżyn zaczyna być czymś więcej niż tylko miejscem, od którego pochodzi nazwisko.

Staje się rodzinnym gniazdem.


Mielżyn jest już miastem

Jest to moment szczególnie ważny również dla historii samego Mielżyna.

W źródłach z końca XV a dokładniej z 1495 roku i początku XVI wieku miejscowość jest określana jako miasto.

Mielżyńscy nie byli więc właścicielami zwykłej wsi.

Ich majątek obejmował prywatny ośrodek miejski wraz z ziemią i okolicznymi wsiami.

W dokumentach pojawiają się między innymi Mielżyn, Lipe, Ruchocino i Wiekowo.

To właśnie dlatego późniejsze określenia dotyczące „części miasta”, „połowy miasta” czy „całego miasta” należy rozumieć dosłownie jako prawa własności do prywatnego ośrodka miejskiego.


Łukasz Mielżyński i wielki majątek

W połowie XVI wieku następuje wydarzenie, które bardzo dobrze pokazuje siłę rodziny.

W 1561 roku Łukasz Mielżyński występuje jako właściciel całego Mielżyna oraz Mielżynka i Lipe.

To ogromna różnica w porównaniu z sytuacją sprzed kilkudziesięciu lat.

Nie widzimy już kilku braci posiadających części majątku.

Widzimy jednego właściciela, który kontroluje cały podstawowy zespół dóbr związanych z Mielżynem.

W tym samym roku Łukasz zapisał swojej żonie Barbarze, córce Piotra Strykowskiego, 2000 złotych posagu i wiana, zabezpieczonych na Mielżynie, Mielżynku i Lipiu.

Dokument ten jest wyjątkowo cenny.

Pokazuje bowiem dokładnie, z czego składał się rodzinny majątek.

Był to:

Mielżyn – miasto

Mielżynek – odrębna część dóbr

Lipe – wieś należąca do tego samego zespołu majątkowego.

I tutaj trzeba zatrzymać się na chwilę przy Mielżynku.


Mielżyn i Mielżynek – dwie różne części jednego majątku

W późniejszych opisach bardzo łatwo pomylić te dwie nazwy.

Mielżyn był miastem.

Mielżynek był odrębną miejscowością, a z czasem również folwarkiem związanym z majątkiem Mielżyna.

Nie były to dwa określenia tej samej miejscowości.

Były to dwa elementy większego zespołu gospodarczego.

Właściciel Mielżyna mógł więc jednocześnie posiadać miasto, folwark i okoliczne wsie.

I właśnie taki obraz zaczyna wyłaniać się bardzo wyraźnie w XVI wieku.


Jak wyglądał Mielżyn Mielżyńskich?

Możemy na chwilę oderwać się od nazwisk właścicieli i spojrzeć na samą miejscowość.

Rejestry podatkowe z XVI wieku pokazują, że Mielżyn był rzeczywiście funkcjonującym małym miastem.

W 1578 roku wykazano tutaj między innymi 21 rzemieślników, cztery osoby prowadzące szynki, trzech handlarzy solą, dziesięciu komorników i jednego pracownika najemnego. Miasto posiadało także pięć łanów ziemi miejskiej.

Łan był dawną jednostką powierzchni ziemi. Jego rzeczywista wielkość mogła różnić się zależnie od czasu i regionu, dlatego nie należy przeliczać go mechanicznie na współczesne hektary.

Znacznie ważniejszy jest obraz, który otrzymujemy z samego zestawienia.

Mielżyn miał:

rzemieślników,

karczmy,

handel,

ziemię miejską,

mieszkańców nieposiadających własnych gospodarstw.

Nie był więc jedynie osadą przy dworze.

Był małym organizmem miejskim.


A obok miasta działał Mielżynek

Jeszcze ciekawszy jest obraz Mielżynka.

W 1578 roku wykazano tam dziewięć osiadłych łanów, siedmiu zagrodników, dwóch komorników i dwóch rzeźników. Funkcjonował również młyn lub młyny oraz wiatrak.

Była to więc miejscowość o zupełnie innym charakterze niż Mielżyn.

Miasto żyło z rzemiosła, handlu i usług.

Mielżynek miał przede wszystkim charakter rolniczo-gospodarczy.

Znajdowała się tam również ziemia folwarczna.

Folwark był dużym gospodarstwem należącym do właściciela dóbr, nastawionym przede wszystkim na produkcję rolną dla dworu i sprzedaż nadwyżek. Pracowali w nim poddani chłopscy, zagrodnicy, najemnicy i inni mieszkańcy dóbr.

W 1578 roku zarządcą folwarku był Wojciech Czeluściński, urzędnik Mielżyńskich.

To drobny szczegół, ale bardzo wiele mówi.

Właściciel takiego majątku nie mógł sam doglądać każdego pola, młyna czy człowieka pracującego w gospodarstwie.

Potrzebował ludzi, którzy zarządzali jego dobrami.

Mielżyńscy mieli więc już nie tylko ziemię.

Mieli również organizację gospodarczą.


Rodzinne gniazdo zaczyna przypominać małe przedsiębiorstwo

Jeżeli spojrzymy na Mielżyn z perspektywy właściciela, zobaczymy niezwykle ciekawy obraz.

W centrum znajdowało się miasto.

Obok niego działał majątek ziemski.

W Mielżynku funkcjonował folwark.

Były młyny i wiatrak.

W mieście działali rzemieślnicy, karczmarze i handlarze.

Na wsi pracowali zagrodnicy i komornicy.

Całość należała do jednego właściciela lub rodziny.

Był to więc cały system gospodarczy.

Możemy sobie wyobrazić, że dochody z ziemi, młynów, karczem, rzemiosła i innych źródeł zasilały właściciela, który następnie mógł przeznaczać pieniądze na zakup kolejnych dóbr, posagi, inwestycje czy karierę polityczną.

I właśnie tę drogę Mielżyńscy mieli wkrótce przejść.


Łukasz Mielżyński – z Mielżyna na dwór królewski

W drugiej połowie XVI wieku pojawia się człowiek, który miał zmienić pozycję rodziny.

Był nim Łukasz Mielżyński.

Urodzony około 1560 roku, nie pozostał jedynie lokalnym właścicielem ziemskim.

W 1589 roku znalazł się na dworze króla Zygmunta III Wazy jako dworzanin królewski.

Rok później był już sekretarzem królewskim.

Został również wysłany jako poseł na sejm stanowy Prus Książęcych.

Później jego kariera rozwijała się jeszcze szybciej.

Wielokrotnie wybierano go na posła na sejm walny.

W 1600 roku został podkomorzym kaliskim.

W 1616 roku osiągnął urząd kasztelana gnieźnieńskiego.

Dla współczesnego czytelnika warto wyjaśnić, co to oznaczało.

Kasztelan nie był po prostu urzędnikiem administracyjnym.

Kasztelan był senatorem Rzeczypospolitej.

A więc człowiek wywodzący się z Mielżyna znalazł się w gronie osób uczestniczących w podejmowaniu najważniejszych decyzji państwowych.

Mielżyn stał się więc nie tylko rodzinnym majątkiem.

Stał się zapleczem człowieka, który wszedł do najwyższych warstw politycznych Wielkopolski.


Kariera nie oznaczała zapomnienia o Mielżynie

Łukasz nie porzucił jednak rodzinnych interesów.

Wręcz przeciwnie.

Rozbudowywał swój majątek.

W 1614 roku odkupił od Krzysztofa Wysockiego starostwo powidzkie. Posiadał również dobra w kilku powiatach.

Starostwo było szczególną formą zarządu nad określonym obszarem lub dobrami królewskimi. Starosta był przedstawicielem władzy królewskiej na swoim terenie, a jednocześnie mógł czerpać dochody związane z powierzonym mu starostwem.

Łukasz Mielżyński należał więc już do ludzi, którzy mieli znaczenie zarówno polityczne, jak i gospodarcze.

A w tle pozostawał Mielżyn.


Rok 1622 – wielki powrót Mielżyna do jednych rąk

W 1622 roku wydarzyło się coś niezwykle ważnego.

Wojciech Mielżyński sprzedał Łukaszowi Mielżyńskiemu z Brudzewa, kasztelanowi gnieźnieńskiemu, miasto Mielżyn z przedmieściami, folwarkiem oraz przyległymi wsiami Mielżynko i Lipe.

Cena wyniosła 26 000 złotych polskich.

To jedna z najważniejszych transakcji w całej historii Mielżyna.

Po pierwsze, po raz kolejny widzimy wyraźnie, że Mielżyn jest określany jako miasto.

Po drugie, dokument wymienia cały zespół gospodarczy:

miasto + przedmieścia + folwark + Mielżynek + Lipe.

Po trzecie, kupującym był człowiek stojący bardzo wysoko w hierarchii państwa.

I po czwarte – cena pokazuje ogromną wartość tych dóbr.

26 000 złotych polskich nie można oczywiście przeliczyć wprost na dzisiejszą walutę. Możemy jednak powiedzieć bez przesady, że była to transakcja dotycząca poważnego zespołu majątkowego, a nie niewielkiej posiadłości.

Dokumenty rodzinne potwierdzają ten sam opis dóbr i cenę 26 000 złp.


Mrowiński – dom w mieście

W tej samej historii pojawia się jeszcze jeden bardzo interesujący szczegół.

W 1621 roku, a więc tuż przed wielką transakcją, Wojciech Mielżyński był dziedzicem w Mielżynie i sprzedał znajdujący się w mieście dom zwany Mrowińskim.

Cena wynosiła 300 złotych.

To niewielki szczegół w porównaniu z 26 000 złotych zapłaconymi za cały majątek, ale pozwala nam zobaczyć coś, czego zwykle nie widać w opowieściach o wielkich rodach.

Mielżyńscy nie posiadali tylko pól i folwarków.

Posiadali również konkretne domy w samym mieście.

Mielżyn był miejscem, w którym ich majątek miał także swój miejski wymiar.


Nie wszystko jednak dało się skupić od razu

W dawnej rodzinie szlacheckiej nic nie było proste.

Majątek dziedziczyło wielu ludzi.

Części przechodziły na dzieci.

Jedni sprzedawali swoje udziały krewnym, inni zachowywali je przez kilka pokoleń.

Dlatego nawet po wielkiej transakcji z 1622 roku pojawiają się kolejne rozliczenia.

W 1628 roku Jan Mielżyński sprzedał Łukaszowi całą swoją połowę Mielżyna za 10 000 złotych polskich.

To pokazuje, że wcześniejsze podziały rodzinne nadal miały znaczenie.

Łukasz, chcąc uzyskać pełniejszą kontrolę nad Mielżynem, musiał skupować prawa należące do innych członków rodu.

Tak wyglądało tworzenie wielkiej własności.

Nie jednym podpisem.

Lecz przez kolejne transakcje.


Śmierć Łukasza

Łukasz Mielżyński zmarł w 1628 roku.

Jego śmierć nie oznaczała jednak końca potęgi rodziny.

Pozostawił po sobie majątek, urząd, wpływy i rodzinę, która nadal należała do elity wielkopolskiej szlachty.

Po nim dobra ponownie zaczęły przechodzić między członkami rodziny.

I znów pojawiły się podziały.

To jeden z paradoksów wielkich majątków szlacheckich.

Im większy majątek, tym więcej ludzi mogło mieć do niego prawa po śmierci właściciela.

Dlatego historia Mielżyna w XVII wieku jest historią nie tylko bogactwa, ale również ciągłego skupowania, dzielenia i ponownego łączenia własności.


Mielżyńscy i miejscowy kościół

Właściciel majątku nie żył jednak wyłącznie sprawami ziemi.

Był także częścią lokalnej wspólnoty.

Dobrym przykładem jest wydarzenie z 1633 roku, kiedy Łukasz Mielżyński przekazał miejscowemu kościołowi część spichlerza znajdującego się na przedmieściu Mielżyna.

Spichlerz był budynkiem gospodarczym przeznaczonym do przechowywania zboża.

Właśnie takie dokumenty pozwalają zobaczyć, że właściciel Mielżyna miał z miejscową parafią nie tylko relację religijną, ale również gospodarczą i prawną.

Kościół Wszystkich Świętych pozostawał zresztą jednym z najważniejszych miejsc lokalnej historii.

Świątynia, której obecna forma związana jest z epoką Mielżyńskich i którą konsekrowano w 1592 roku, jest jednym z najbardziej namacalnych śladów ich obecności w miejscowości.


Rodzina coraz bardziej przypomina magnaterię

Pierwsza połowa XVII wieku była okresem największego znaczenia Mielżyńskich.

Ich przedstawiciele:

  • posiadali rozległe dobra,
  • sprawowali urzędy ziemskie,
  • zasiadali w Senacie,
  • byli posłami na sejmy,
  • posiadali starostwa,
  • zawierali małżeństwa z innymi wpływowymi rodzinami,
  • a jednocześnie nadal byli związani z Mielżynem.

To właśnie tutaj szczególnie dobrze widać znaczenie rodzinnego gniazda.

Mielżyn nie był już całym światem Mielżyńskich.

Ale nadal był miejscem, od którego zaczynała się historia rodu.


Mielżyn w rękach kolejnego pokolenia

Po śmierci starszego pokolenia prawa do majątku przechodziły na następnych członków rodziny.

Wśród nich znajdował się Jan Mielżyński, którego żoną była Barbara z Niegolewa.

W dokumentach z połowy XVII wieku pojawia się ona jako pani oprawna, czyli wdowa posiadająca zabezpieczone prawnie prawa majątkowe wynikające z małżeństwa.

Wymieniane są również ich dzieci:

Franciszek, Kazimierz, Barbara, Zofia, Teresa, Anna i Agnieszka Mielżyńscy.

Widzimy więc ponownie ten sam mechanizm, który znamy już z XV wieku.

Majątek jednego pokolenia staje się majątkiem następnego.

A wraz z każdym pokoleniem rośnie liczba osób, których prawa trzeba uwzględnić.


Franciszek Mielżyński – ostatni rozdział

W połowie XVII wieku Mielżyn znalazł się w rękach Franciszka Mielżyńskiego, syna Jana i Barbary z Niegolewa.

Franciszek był człowiekiem nietypowym.

Był duchownym.

Jednocześnie należał do świata wielkiej własności ziemskiej.

Pełnił funkcję kanclerza poznańskiego.

A więc człowiek, który był właścicielem rodzinnych dóbr, był jednocześnie duchownym i wysokim urzędnikiem kościelnym.

I właśnie on miał zakończyć najdłuższy rozdział historii Mielżyna.


1665 rok – Mielżyńscy sprzedają swoje rodzinne gniazdo

Nadszedł rok 1665.

Po niemal trzech stuleciach związku z Mielżynem rodzina podjęła decyzję o sprzedaży majątku.

Franciszek Mielżyński sprzedał miasto Mielżyn oraz wsie Lipe i Mielżynko Maciejowi-Janowi Pigłowskiemu, synowi Jerzego Pigłowskiego.

Cena wyniosła aż 42 500 złotych polskich.

W późniejszym wpisie potwierdzającym transakcję ponownie określono przedmiot sprzedaży jako „miasteczko Mielżyn i wsie Lipie i Mielżynko”.

Była to więc transakcja ogromna.

I była czymś więcej niż kolejną zmianą właściciela.

Kończyła się epoka.


Trzy stulecia Mielżyńskich

Kiedy Franciszek Mielżyński sprzedawał Mielżyn w 1665 roku, rodzina była związana z tą miejscowością od czasów średniowiecznych.

Przez ten czas zmieniło się niemal wszystko.

Dawna wieś stała się miastem.

Wokół niej powstał zespół dóbr.

Pojawiły się przedmieścia, folwark, młyny i wsie należące do jednego właściciela.

W samym Mielżynie pracowali rzemieślnicy, działali handlarze i karczmarze.

W Mielżynku rozwijało się gospodarstwo rolne.

Rodzina kupowała ziemię, sprzedawała ją, dziedziczyła i ponownie skupowała.

Bracia dzielili majątek.

Później ich potomkowie próbowali go ponownie scalać.

Na posiadłościach zabezpieczano posagi żon.

Budowano domy.

Powstawały spichlerze.

Właściciele wspierali miejscowy kościół.

A jeden z Mielżyńskich – Łukasz – wyszedł z rodzinnego majątku aż na królewski dwór i został senatorem Rzeczypospolitej.

I wszystko to wyrastało z jednego miejsca.

Z Mielżyna.


Nazwisko pozostało, choć majątek przeszedł w inne ręce

Sprzedaż z 1665 roku nie oznaczała końca rodu Mielżyńskich.

Nie oznaczała również końca ich znaczenia.

Rodzina nadal posiadała ogromne majątki w różnych częściach Wielkopolski.

W kolejnych pokoleniach Mielżyńscy będą pojawiać się w życiu politycznym i gospodarczym regionu.

Ich historia będzie prowadzić przez Miłosław, Chobienice, Pawłowice i wiele innych miejsc.

Ale właśnie tutaj, w Mielżynie, znajduje się początek tej drogi.

To tutaj przez kilka stuleci budowano majątkową pozycję rodziny.

To tutaj nazwisko Mielżyński zrosło się z konkretną miejscowością.

I choć w 1665 roku Mielżyn przeszedł w ręce Pigłowskich, nazwa rodu pozostała już na zawsze związana z miejscem, od którego ją wzięto.


Co właściwie wydarzyło się w ciągu tych trzech stuleci?

Historia Mielżyńskich w Mielżynie nie jest tylko historią kolejnych właścicieli.

To historia awansu społecznego.

Na początku widzimy ludzi, których pozycję poznajemy dzięki średniowiecznym zapisom sądowym.

Później pojawiają się dziedzice posiadający części wsi.

Następnie rodzina zaczyna skupiać majątek.

W XVI wieku jeden z Mielżyńskich kontroluje całe miasto wraz z Mielżynkiem i Lipiem.

W XVII wieku przedstawiciele rodu należą już do najwyższych warstw wielkopolskiej szlachty.

Jeden z nich zostaje kasztelanem gnieźnieńskim i senatorem.

A rodzinny majątek osiąga wartość dziesiątek tysięcy złotych.

To nie była więc historia jednego nagłego sukcesu.

Była to powolna droga przez pokolenia.

Każdy zakup ziemi, każde małżeństwo, każdy posag, każdy spadek i każda transakcja dokładały kolejną cegłę do majątkowej pozycji rodziny.


Od „z Mielżyna” do Mielżyńskich

Jest w tej historii jeszcze jeden szczegół, który warto zapamiętać.

Na początku naszych badań spotykaliśmy ludzi określanych jako „z Mielżyna”.

Było to określenie miejsca.

Z czasem związek z miejscowością stał się jednak nazwą rodu.

Powstało nazwisko:

Mielżyński.

I przez następne stulecia jego przedstawiciele nosili je już nie dlatego, że mieszkali w Mielżynie, ale dlatego, że należeli do konkretnej rodziny.

Rodziny, która właśnie tutaj miała swoje najstarsze i najważniejsze gniazdo.

Dlatego historia Mielżyńskich jest jednocześnie częścią historii Mielżyna.

A historia Mielżyna nie może być w pełni zrozumiana bez Mielżyńskich.


Epilog

W 1665 roku Franciszek Mielżyński sprzedał Mielżyn Pigłowskim.

Można by więc postawić kropkę.

Ale kiedy spojrzymy na miejscowość dzisiaj, zobaczymy, że epoka Mielżyńskich wcale nie zniknęła bez śladu.

Pozostał kościół.

Pozostał układ dawnego miasta.

Pozostała pamięć o rodzinie, której nazwisko wyrosło z tej miejscowości.

I pozostały dokumenty.

Setki zapisów, które pozwalają odtworzyć historię ludzi żyjących tutaj przed czterystu, pięciuset, a nawet sześciuset laty.

Dzięki nim możemy prześledzić niezwykłą drogę:

od średniowiecznych „ludzi z Mielżyna”

do dziedziców miasta,

od dziedziców do właścicieli rozległego majątku,

od właścicieli ziemskich do senatorów Rzeczypospolitej,

a w końcu – do rodu, którego nazwisko stało się jednym z najbardziej znanych nazwisk wielkopolskiej szlachty.

Wszystko zaczęło się tutaj.

W Mielżynie.


Źródła i literatura

  1. Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski – dokumenty dotyczące najstarszych dziejów Mielżyna i okolic.
  2. Włodzimierz Dworzaczek, „Mielżyńscy h. Nowina”, Teki Dworzaczka. Materiały historyczno-genealogiczne do dziejów szlachty wielkopolskiej XV–XX wieku – podstawowy materiał genealogiczny wykorzystany przy rekonstrukcji kolejnych pokoleń rodu.
  3. Teki Dworzaczka, wypisy z ksiąg grodzkich i ziemskich dotyczące transakcji Mielżyńskich z XV–XVII wieku, w szczególności zapisów dotyczących Mielżyna, Mielżynka, Lipego, Wiekowa i innych dóbr.
  4. Rejestry poborowe i podatkowe XVI wieku – wykorzystane do odtworzenia struktury gospodarczej Mielżyna i Mielżynka.
  5. Boniecki, Herbarz polski, hasło „Mielżyński h. Nowina” – pomocniczo dla późniejszej historii rodu. Opracowania heraldyczne traktowano jako źródła pomocnicze, a pierwszeństwo przy ustalaniu konkretnych faktów mają zapisy źródłowe.
  6. Materiały dotyczące Mielżyna zgromadzone w ramach badań nad dziejami miejscowości, w tym zestawienia dawnych rejestrów oraz wypisy z ksiąg sądowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *