Tragiczny wypadek pod Niechanowem. Śmierć 17-letniej Janiny Uznańskiej
Niechanowo, 28 kwietnia 1934 roku
Miał to być dzień radości. Wiosenna wycieczka, szkolni koledzy i koleżanki, podróż pociągiem w kierunku Powidza. Wyjazd zorganizowano z okazji obchodzonego w całej Polsce „Święta Lasu” – dnia, który miał uczyć młodzież szacunku do przyrody i pozwolić jej spędzić czas poza murami szkoły.
Nikt z uczestników wycieczki nie mógł przypuszczać, że podróż zakończy się śmiercią jednej z uczennic.
Była nią 17-letnia Janina Uznańska, uczennica szkoły przemysłowo-handlowej.
Święto Lasu
W ostatnią sobotę kwietnia 1934 roku szkoły organizowały wycieczki do lasów. Jedne grupy młodzieży udały się do Dalek, inne do lasu miejskiego, jeszcze inne – do Powidza.
Właśnie do tej ostatniej grupy należała Janina Uznańska. W wycieczce uczestniczyli również uczniowie gimnazjum męskiego, szkoły wydziałowej oraz szkoły przemysłowo-handlowej.
Młodzież jechała pociągiem z Gniezna w stronę Powidza.
Po zatrzymaniu pociągu na stacji Niechanowo nikt jeszcze nie wiedział, że za chwilę wydarzy się tragedia.
Zaledwie sto metrów od stacji
Po ruszeniu pociągu Janina Uznańska znalazła się na stopniu wagonu. Trzymając się żelaznej poręczy, odbijała nogą od ziemi, gdy skład ruszał.
Była to chwila nieuwagi, która miała zakończyć się niewyobrażalną tragedią.
W pewnym momencie siła odbicia wyrzuciła dziewczynę do tyłu. Janina wpadła w przestrzeń pomiędzy wagonami i straciła równowagę.
Runęła pod koła pociągu.
Do wypadku doszło zaledwie około 100 metrów od stacji Niechanowo. Pociąg natychmiast próbowano zatrzymać, jednak skład przejechał jeszcze około 13 metrów, zanim udało się go całkowicie zahamować.
Janina Uznańska zginęła na miejscu.
Radosna wycieczka zamieniła się w tragedię
Dla młodzieży, która jeszcze przed chwilą myślała o wycieczce i czekającym ją dniu w lesie, wydarzenie musiało być wstrząsem.
Gazeta Gnieźnieńska podkreślała, że Janina była znana ze swojego wesołego usposobienia i lubiana przez wszystkie koleżanki. Jej śmierć wywarła na młodzieży „wstrząsające wrażenie”.
Trudno o bardziej przejmujący kontrast. Wyjazd zorganizowany po to, aby młodzi ludzie mogli odpocząć, zobaczyć wiosenny las i spędzić wspólnie dzień, już na samym początku zamienił się w dramat.
Pociąg zatrzymał się, a zamiast dalszej podróży do Powidza nastała chwila grozy i oczekiwania.
Matka przyjechała po swoją jedyną córkę
O tragedii powiadomiono matkę Janiny.
Kobieta przyjechała samochodem do Niechanowa, aby zabrać stąd ciało córki i wrócić z nim do domu.
Właśnie ten szczegół, zapisany niemal na końcu krótkiej prasowej relacji, szczególnie mocno pokazuje rozmiar rodzinnej tragedii. Janina była bowiem jedyną córką swojej matki.
Jeszcze tego samego dnia miała uczestniczyć w szkolnej wycieczce. Zamiast tego jej matka musiała przyjechać do Niechanowa po ciało swojego dziecka.
Siedemnaście lat
Janina Uznańska miała 17 lat.
Przedwczesna śmierć przerwała życie młodej uczennicy, która – jak zapamiętali ją współuczestnicy wycieczki – była pogodna i lubiana.
Po latach pozostała po niej przede wszystkim krótka notatka w lokalnej gazecie. Dzięki niej możemy jednak odtworzyć wydarzenie, które wiosną 1934 roku wstrząsnęło młodzieżą szkolną i mieszkańcami Niechanowa.
„Święto Lasu” miało być dniem poświęconym życiu, przyrodzie i młodości. Dla Janiny Uznańskiej stało się ostatnim dniem jej życia.
Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska: codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów, 1 maja 1934 r., R. 35, nr 99.