W dawnej prasie.

Przed 4 września 1929 roku

Umysłowo chora podpalaczka

Pod koniec sierpnia 1929 roku w Karsewie doszło do groźnego pożaru gospodarstwa należącego do gospodarza Sambora. Około godziny 18.30 ogień strawił stodołę oraz dziesięć wozów słomy. Straty oszacowano na około 3 000 złotych – znaczną kwotę jak na realia tamtych czasów. Na szczęście majątek był ubezpieczony, dzięki czemu właściciel mógł liczyć na odszkodowanie.

Jak informowała ówczesna prasa, o podpalenie podejrzewano kobietę przedstawiającą się jako Józefa Szafrańska z Grochowa w powiecie szubińskim. Według relacji była ona osobą chorą psychicznie. W dniu pożaru gospodarz udzielił jej noclegu, wskazując miejsce do spania w stodole. Sąsiedzi, którzy jako pierwsi zauważyli ogień, mieli wcześniej widzieć kobietę oddalającą się z budynku, co wzbudziło podejrzenia śledczych.

Sprawa odbiła się echem w lokalnej prasie, stanowiąc jeden z głośniejszych wydarzeń w międzywojennej historii Karsewa.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska, 4 września 1929 r., nr 203.

Przed 1 lutego 1930 roku

Pożar domu robotniczego

Na początku 1930 roku prasa informowała o pożarze domu robotniczego w Karsewie, należącego do właściciela majątku Rudolfa von Bülowa z Malczewa. Przyczyną zdarzenia była najprawdopodobniej wadliwa konstrukcja komina, od której zapaliło się pokrycie dachowe.

Ogień zniszczył dach budynku oraz rzeczy przechowywane na poddaszu. Straty ponieśli mieszkający w domu robotnicy Wojciech Błaszak i Michał Wydra, których dobytek uległ spaleniu.

Zarówno budynek, jak i zniszczone mienie były objęte ubezpieczeniem, dzięki czemu poszkodowani mogli liczyć na wypłatę odszkodowania.

Pożar przypomina, że w okresie międzywojennym zagrożenie ogniem było na wsiach bardzo duże. Wiele budynków posiadało jeszcze przestarzałe kominy i drewniane konstrukcje dachowe, co sprzyjało szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska, 1 lutego 1930 r., nr 26.

26 marca 1931 roku

Pożar w gospodarstwie Antoniego Paprockiego

Wieczorem 26 marca 1931 roku około godziny 21.00 w gospodarstwie Antoniego Paprockiego w Karsewie wybuchł groźny pożar. Ogień szybko objął zabudowania gospodarcze, niszcząc stodołę oraz pięć wozów słomy.

Straty oszacowano na około 7 000 złotych, co stanowiło bardzo poważny cios dla gospodarstwa. W krótkiej notatce prasowej nie podano przyczyny pożaru ani informacji o ewentualnych ofiarach.

Było to już kolejne tego typu zdarzenie w Karsewie na początku lat trzydziestych XX wieku. Seria pożarów pokazuje, jak wielkim zagrożeniem dla ówczesnych gospodarstw wiejskich był ogień, szczególnie w zabudowaniach wznoszonych głównie z drewna i krytych materiałami łatwopalnymi.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska, 31 marca 1931 r., nr 74.

Przed 20 sierpnia 1938 roku

Spór o zajęte zboże zakończył się pobiciem

Latem 1938 roku mieszkańcy Karsewa byli świadkami wydarzenia, które znalazło swój finał na łamach lokalnej prasy. Powodem konfliktu był żyrowany przez pana Robaszkiewicza weksel, który – po jego wykupieniu – skłonił go do zajęcia sterty żyta należącej do rodziny Kneblewskich jako zabezpieczenia należności.

Decyzja ta wywołała gwałtowną reakcję. Jak donosiła Lech. Gazeta Gnieźnieńska, na publicznej drodze na Robaszkiewicza napadli członkowie rodziny Kneblewskich – matka, trzech synów oraz synowa – dotkliwie go bijąc.

Gazeta zapowiadała, że sprawa znajdzie swój finał przed sądem. Artykuł opatrzono wymownym tytułem „Za twoje myto, kijem cię obito”, nawiązującym do przysłowia oznaczającego, że za wyświadczoną przysługę można spotkać się z niewdzięcznością lub nawet krzywdą.

Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska, 20 sierpnia 1938 r., nr 189.

Powrót do strony głównej Karsewa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *