Mikołajewice w średniowieczu. Najstarsi znani mieszkańcy wsi
Historia średniowiecznych wsi rzadko pozwala poznać ich mieszkańców z imienia. Dokumenty częściej mówią o właścicielach ziemi, dziesięcinach i granicach niż o konkretnych ludziach. W przypadku Mikołajewic zachował się jednak wyjątkowo interesujący materiał źródłowy. Dzięki średniowiecznym księgom sądowym i rotom przysiąg możemy poznać imiona ludzi związanych z tą niewielką osadą już pod koniec XIV i na początku XV wieku.
W źródłach pojawiają się Jaszek, Mikołaj, Andrzej, Lech, Markusz i Stanisław z Mikołajewic. Nie są to jedynie nazwiska na listach właścicieli. Niektórzy występują jako strony procesów, inni jako świadkowie sporów dotyczących pobicia, granic, sprzedaży wołów, spalonego zboża czy posagu.
Kilka krótkich zapisek pozwala więc zajrzeć w codzienność mieszkańców Mikołajewic sprzed ponad sześciuset lat.
Mikołajewice u schyłku XIV wieku
Dokładny moment powstania Mikołajewic nie jest znany. Sama nazwa miejscowości ma charakter patronimiczny i najprawdopodobniej oznaczała pierwotnie osadę potomków lub ludzi człowieka noszącego imię Mikołaj.
W średniowiecznych dokumentach zapisywano ją na różne sposoby:
Micolayewicze, Micolayeuicze, Micolayowicze.
Trzeba przy tym zachować ostrożność, ponieważ w dawnej Wielkopolsce istniało kilka miejscowości o podobnej nazwie. W przypadku zapisów sądowych szczególnie ważne jest więc otoczenie geograficzne – pojawiające się obok Mikołajewic takie wsie jak Grzybowo, Małachowo, Drachowo, Staw czy Bodzęporowo pomagają wiązać część zapisów właśnie z Mikołajewicami w dzisiejszej gminie Niechanowo.
Najstarsze zachowane źródła ukazują miejscowość jako osadę zamieszkaną przez drobną szlachtę. Ten charakter wsi utrzymywał się przez następne pokolenia.
Jaszek, Mikołaj, Andrzej i Lech – jedni z najstarszych znanych mieszkańców
Jedna z najciekawszych rot sądowych wymienia aż czterech ludzi pochodzących z Mikołajewic:
Jaszka, Mikołaja, Andrzeja i Lecha.
W łacińskim wstępie zapisano ich jako:
Jaszek de Micolayewicze,
Nicolaus de ibidem,
Andreas de ibidem,
Lech de Micolayewicze.
Słowo ibidem oznacza „z tego samego miejsca”, dlatego Mikołaj i Andrzej również byli mieszkańcami lub dziedzicami Mikołajewic.
Razem z Janem z Grzybowa i Sechem z Węcowa zostali powołani jako świadkowie przez kobietę o imieniu Jadwiga, żonę Labiny, w procesie przeciwko Andrzejowi, słudze Sędziwoja z Brudzewa.
Sprawa dotyczyła gwałtownego zajścia.
Pobita Jadwiga i świadkowie z Mikołajewic
Treść przysięgi zachowała się w języku staropolskim:
„Tako nam p. B. jako to świadczymy, iże Andrzej swym początkiem Jadwigę uderzył, aż jej rucha spadła z głowy, i cso Andrzeja raniła, to za jego początkiem”.
Sens zeznania jest stosunkowo jasny.
Świadkowie potwierdzali, że Andrzej pierwszy zaatakował Jadwigę. Uderzenie miało być na tyle silne, że z głowy kobiety spadła „rucha”, czyli element kobiecego nakrycia głowy.
Jadwiga najwyraźniej odpowiedziała na atak i zraniła napastnika. Świadkowie podkreślali jednak, że nastąpiło to:
„za jego początkiem”,
czyli dlatego, że to Andrzej rozpoczął zajście.
Dla historii Mikołajewic szczególnie ważna jest lista świadków. Pokazuje ona grupę ludzi związanych z jedną miejscowością, którzy wspólnie występowali przed sądem i potwierdzali przebieg wydarzenia.
Co ciekawe, imię Lecha z Mikołajewic zachowało się również w materiałach Słownika staropolskich nazw osobowych. Internetowy słownik nazwisk Instytutu Języka Polskiego PAN przytacza historyczny zapis „Lech de Micolayewicze”, co dodatkowo potwierdza występowanie takiej osoby w średniowiecznych źródłach.
Kim byli ci ludzie?
Nie znamy dokładnych więzi rodzinnych pomiędzy Jaszkiem, Mikołajem, Andrzejem i Lechem.
Nie możemy więc stwierdzić, że byli braćmi czy członkami jednej rodziny.
Bardzo prawdopodobne jest jednak, że należeli do miejscowej drobnej szlachty posiadającej niewielkie części ziemi.
Późniejsze źródła pokazują bowiem, że Mikołajewice nie stanowiły jednolitego majątku należącego do jednego właściciela. Były podzielone pomiędzy wiele rodzin i pojedynczych dziedziców.
Być może taki podział istniał już w XIV wieku.
Jaszek z Mikołajewic – człowiek, którego spotykamy ponownie
Szczególnie interesującą postacią jest Jaszko z Mikołajewic.
Występuje on ponownie w rocie sądowej z 1397 roku.
Tym razem pojawił się jako jeden ze świadków Alberta z Wisławic w sporze przeciwko Bogumiłowi z tej samej miejscowości.
Lista świadków obejmowała:
Jakuba z Bojanic, Stanisława z Bodzęporowa, Jaszka z Mikołajewic, Tworzyjana z Markowic, Jana z Pęk oraz Prandotę.
Sprawa dotyczyła prawdopodobnie znaków granicznych.
Zapisano:
„Jako to świadczymy, jako nie jinędy Wojciech kołow tknął, jedno gdzie ociec jego trzymał”.
Współcześnie można to rozumieć:
„Świadczymy, że Wojciech nie postawił kołów w innym miejscu, lecz tam, gdzie wcześniej trzymał je jego ojciec”.
Najprawdopodobniej chodziło o koły wyznaczające granicę użytkowania lub własności.
Świadek pamięci o dawnych granicach
W średniowieczu granice pól i majątków nie były zazwyczaj wyznaczane dokładnymi mapami geodezyjnymi.
Wykorzystywano naturalne i sztuczne znaki:
kamienie, drzewa, kopce, rowy, strumienie oraz wbite w ziemię pale lub koły.
Ogromne znaczenie miała również pamięć miejscowej ludności.
Starszych mieszkańców i sąsiadów powoływano przed sąd, aby zeznawali, gdzie „od dawna” przebiegała granica.
Jaszek z Mikołajewic znalazł się właśnie w takim gronie świadków.
Jeżeli Jaszek występujący w obu rotach jest tą samą osobą – co jest możliwe, choć nie można tego udowodnić wyłącznie na podstawie imienia – mielibyśmy jednego z pierwszych mieszkańców Mikołajewic, którego możemy odnaleźć w więcej niż jednej sprawie sądowej.
Markusz z Mikołajewic i dwa woły
W tym samym 1397 roku pojawia się kolejny człowiek związany z miejscowością:
Markusz z Mikołajewic.
Łaciński nagłówek sprawy brzmi:
Marcusz de Micolayewicze ducit testes contra Jacobum de Wiszlauicze,
czyli:
„Markusz z Mikołajewic prowadzi świadków przeciw Jakubowi z Wisławic”.
Markusz powołał sześciu świadków:
Bogusława z Uścikowa, Jakuba ze Strzeszkowic, Piotra ze Stawu, Piotra z Bodzęporowa, Piotra Gunickiego oraz Bronka Małachowskiego.
Ich zadanie było bardzo konkretne.
Mieli potwierdzić:
„Jako to świadczymy, jako Jakusz przedał Markuszewi dwa woły”.
Czyli:
Jakub sprzedał Markuszowi dwa woły.
Dlaczego o dwa woły trzeba było iść do sądu?
Dzisiaj spór o sprzedaż dwóch zwierząt może wydawać się drobną sprawą. W średniowiecznym gospodarstwie woły przedstawiały jednak znaczną wartość.
Były podstawową siłą pociągową.
Za ich pomocą orano pola, ciągnięto wozy i wykonywano najcięższe prace gospodarskie. Para wołów stanowiła istotną część majątku gospodarstwa.
Nie znamy dokładnej przyczyny procesu.
Być może Jakub zaprzeczał dokonaniu sprzedaży, istniał spór dotyczący zapłaty albo ktoś zakwestionował prawa Markusza do zwierząt.
Wiemy natomiast, że transakcja była na tyle istotna, iż Markusz przyprowadził przed sąd aż sześciu świadków, którzy mieli potwierdzić fakt sprzedaży.
Dzięki temu zwyczajnemu konfliktowi gospodarczemu imię mieszkańca Mikołajewic przetrwało ponad sześćset lat.
Kim był Markusz?
Źródło określa go po prostu:
„de Micolayewicze” – z Mikołajewic.
Nie podaje nazwiska.
W XIV wieku dziedziczne nazwiska szlacheckie nie były jeszcze ukształtowane w takiej formie, jaką znamy z późniejszych stuleci. Człowieka identyfikowano przede wszystkim przez imię i miejsce pochodzenia.
„Markusz z Mikołajewic” mógł więc być właścicielem niewielkiej części wsi albo członkiem miejscowej rodziny szlacheckiej.
Dopiero później określenie „z Mikołajewic” zaczęło przekształcać się w nazwisko Mikołajewski.
Andrzej i Jaszek z Mikołajewic w sprawie o spalone żyto
Kolejny interesujący zapis pochodzi z 1410 roku.
W sprawie dotyczącej Włochny ze Stawu przeciwko Pawłowi ze Stawu wystąpiło sześciu świadków.
Pierwszym był:
Andrzej z Mikołajewic,
drugim:
Jaszek z Mikołajewic.
Pozostali pochodzili z Grzybowa, Stawu i Grabonek.
Świadkowie składali przysięgę:
„Tako nam p. B., jako to świadczymy, jako Włochna nie pożgła żyta w Pawłowie gumnie jako 10 grzywien”.
W dzisiejszym języku:
„Tak nam dopomóż Bóg, jak świadczymy, że Włochna nie spaliła żyta w gumnie Pawła wartości dziesięciu grzywien”.
Pożar, który mógł kosztować fortunę
Przedmiotem sprawy było oskarżenie o podpalenie lub spowodowanie pożaru zapasów żyta.
Zboże znajdowało się w gumnie – części gospodarstwa obejmującej zabudowania służące między innymi przechowywaniu i młóceniu zboża.
Straty oceniono na 10 grzywien.
Była to znaczna suma.
Dla średniowiecznego gospodarstwa utrata zapasów zboża mogła oznaczać poważną katastrofę ekonomiczną. Nic więc dziwnego, że sprawa trafiła przed sąd i wymagała zeznań licznych świadków.
Andrzej i Jaszek z Mikołajewic stanęli po stronie Włochny, potwierdzając jej niewinność.
Czy to ten sam Jaszek i Andrzej?
To bardzo kuszące pytanie.
W jednej z wcześniejszych rot występują przecież:
Jaszek z Mikołajewic
i
Andrzej z Mikołajewic.
Następnie w 1410 roku ponownie pojawiają się osoby o dokładnie takich samych imionach i pochodzące z tej samej miejscowości.
Chronologicznie jest możliwe, aby byli to ci sami ludzie.
Nie możemy jednak stwierdzić tego z całkowitą pewnością.
Imiona Jan/Jaszek i Andrzej były w średniowieczu popularne, a w Mikołajewicach mieszkało kilka rodzin szlacheckich.
Mimo to powtarzalność tych samych imion jest interesująca i może wskazywać na ciągłość miejscowej społeczności.
Stanisław z Mikołajewic i sprawa Śmichny
W 1416 roku poznajemy kolejnego mieszkańca lub dziedzica:
Stanisława z Mikołajewic.
Źródło określa go wyraźnie jako:
nobilis Stanislaus de Micolayeuicze,
czyli:
szlachetny Stanisław z Mikołajewic.
Określenie nobilis potwierdza jego przynależność do stanu szlacheckiego.
Stanisław występował przeciwko Piotrowi z Gonic.
Wśród świadków znaleźli się między innymi Maciej ze Starkówca, Jan z Łabiszyna, Andrzej i Jan z Kołaczkowa oraz Czeszko, określony jako łowczy z Dębnicy.
Co ciekawe, jako szósty świadek wymieniony został ponownie Stanisław z Mikołajewic.
Sprawa dotyczyła kobiety o imieniu Śmichna.
Źrebiec wart dziesięć grzywien i kobiecy posag
Treść roty brzmi:
„Jako to świadczymy, jako Śmichna nie wzięła źrzebca za tę dziesięć grzywien, cso wyszej jinym dziewkam dał za posag”.
Spór dotyczył więc rozliczeń majątkowych związanych z posagiem Śmichny.
Źrebiec miał wartość dziesięciu grzywien lub miał stanowić równowartość części należnego jej majątku.
Świadkowie potwierdzali, że kobieta nie otrzymała źrebca jako rozliczenia tych dziesięciu grzywien, które wiązano z posagiem.
Krótki zapis pokazuje jeden z najważniejszych elementów średniowiecznych stosunków rodzinnych – kwestię wyposażenia córek.
Posag był częścią majątku przekazywanego kobiecie przy zamążpójściu. Spory dotyczące jego wysokości, wypłaty lub zabezpieczenia bardzo często trafiały przed sądy.
Mikołajewice jako osada drobnej szlachty
Wszystkie te zapisy zaczynają tworzyć spójny obraz.
W ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci źródła wymieniają:
Jaszka, Mikołaja, Andrzeja, Lecha, Markusza i Stanisława z Mikołajewic.
Nie pojawia się jeden dominujący właściciel wsi.
Przeciwnie – już liczba osób określanych jako „z Mikołajewic” sugeruje istnienie kilku miejscowych rodzin lub kilku gałęzi jednego szerszego kręgu rodzinnego.
Potwierdzają to znacznie lepiej źródła XV- i XVI-wieczne.
Mikołajewice okazują się w nich wsią wyjątkowo silnie rozdrobnioną własnościowo.
Paczuchel – najstarszy uchwytny przydomek miejscowej rodziny
W połowie XV wieku zaczynamy poznawać mieszkańców Mikołajewic znacznie dokładniej.
Szczególnie ważny jest przydomek:
Paczuchel.
W 1444 roku dokument wymienia:
Dorotę, wdowę po zmarłym Macieju Paczuchlu z Mikołajewic.
Dorota posiadała część dziedziczną wsi i oddała ją na wyderkaf Stanisławowi z Mikołajewic za 11 grzywien.
Zapis ten jest niezwykle ważny.
Pokazuje, że już przed 1444 rokiem w Mikołajewicach żył Maciej Paczuchel, który posiadał tutaj dziedziczną własność.
Skoro Dorota występuje jako wdowa, Maciej musiał umrzeć przed sporządzeniem dokumentu.
Czy Maciej Paczuchel był przodkiem późniejszych Paczuchlów?
W kolejnych dziesięcioleciach przydomek Paczuchel pojawia się wielokrotnie.
W 1465 roku występuje:
Jan Paczuchel, syn Macieja z Mikołajewic.
To bardzo interesujące zestawienie.
Mamy więc:
przed 1444 rokiem – Macieja Paczuchla,
w 1444 roku – jego wdowę Dorotę,
w 1465 roku – Jana Paczuchla, syna Macieja.
Bardzo prawdopodobne jest, że mamy tu do czynienia z jedną rodziną.
Jeżeli identyfikacja jest prawidłowa, można próbować odtworzyć jeden z najstarszych fragmentów genealogii mieszkańców Mikołajewic:
Maciej Paczuchel
↓
prawdopodobnie Jan Paczuchel
oraz Dorota – wdowa po Macieju i prawdopodobnie matka Jana.
Hipotezę wzmacnia zapis z 1469 roku, w którym pojawia się wprost:
Dorota, matka Jana Paczuchla z Mikołajewic.
W ten sposób dokumenty pozwalają połączyć trzy zapisy i odtworzyć prawdopodobną rodzinę żyjącą w Mikołajewicach w XV wieku.
Jan Paczuchel – człowiek często obecny w księgach sądowych
Jan Paczuchel jest jedną z najlepiej uchwytnych postaci XV-wiecznych Mikołajewic.
W 1465 roku występował w sporze z Jakubem Wążykiem.
W tym samym okresie prowadził sprawę przeciw Małgorzacie, wdowie po Zbylucie.
W 1466 roku doszło do ugody pomiędzy Janem Paczuchlem a Małgorzatą i jej dziećmi.
W 1469 roku w kolejnej sprawie występuje jego matka Dorota.
W 1471 roku Jan pojawia się obok Jana Romiei z Małego Drachowa oraz Grzegorza z „Carnych Mikołajewic”.
W 1472 roku prowadził sprawę z Tomkiem, swoim bratem.
To szczególnie cenna wiadomość.
Dowiadujemy się bowiem, że Jan Paczuchel miał brata Tomasza.
Dwa lata później, w 1474 roku, Jan Paczuchel – określony już wyraźnie jako dziedzic z Mikołajewic – występował w sprawie z Heleną Mikołajewską, wdową po zabitym Brykcym Wiączkowskim.
Z kilku krótkich zapisów wyłania się więc człowiek aktywnie uczestniczący w lokalnym życiu prawnym i majątkowym przez co najmniej kilkanaście lat.
Dorota – jedna z pierwszych znanych kobiet Mikołajewic
Na szczególną uwagę zasługuje Dorota.
Kobiety w średniowiecznych źródłach pojawiają się rzadziej niż mężczyźni, najczęściej przy okazji dziedziczenia, posagów, wiana lub opieki nad dziećmi.
W przypadku Doroty możemy powiedzieć stosunkowo dużo.
Była żoną Macieja Paczuchla z Mikołajewic.
Po jego śmierci pozostała wdową posiadającą prawa do części dziedzicznej wsi.
W 1444 roku samodzielnie uczestniczyła w transakcji majątkowej.
Późniejszy dokument nazywa ją wprost matką Jana Paczuchla.
Możemy więc dostrzec kobietę stojącą u początku jednej z najlepiej udokumentowanych rodzin późnośredniowiecznych Mikołajewic.
„Carne Mikołajewice” – zagadkowa nazwa części wsi
Jedna z najbardziej intrygujących informacji pochodzi z 1471 roku.
W dokumencie pojawia się:
Grzegorz z Carnych Mikołajewic.
Najbardziej naturalne odczytanie tej nazwy prowadzi do formy:
Czarne Mikołajewice.
Nie znamy jednak późniejszej części wsi noszącej taką nazwę.
W XVI wieku pojawiają się natomiast dobrze udokumentowane:
Mikołajewice Górne, Mikołajewice Nadolne, Mikołajewice Wężykowe oraz Mikołajewice Paczuchlewe.
„Czarne Mikołajewice” mogły być wcześniejszym określeniem jednej z tych części albo nazwą niewielkiego działu, która później wyszła z użycia.
Na obecnym etapie nie można tego rozstrzygnąć.
Sam zapis jest jednak kolejną wskazówką, że podział Mikołajewic istniał już w XV wieku, a być może jeszcze wcześniej.
Od „z Mikołajewic” do nazwiska Mikołajewski
Najstarsi mieszkańcy występują po prostu jako:
Jaszek z Mikołajewic,
Andrzej z Mikołajewic,
Stanisław z Mikołajewic.
Z czasem forma ta zaczęła przekształcać się w nazwisko odmiejscowe:
Mikołajewski.
Nie oznacza to jednak, że wszyscy Mikołajewscy byli jedną rodziną.
Wręcz przeciwnie.
Rozdrobnienie własności sprawiło, że różni dziedzice poszczególnych części wsi mogli przyjmować to samo nazwisko odmiejscowe.
Dlatego źródła zaczęły rozróżniać ich za pomocą przydomków.
Pojawili się:
Mikołajewscy Paczuchlowie,
Mikołajewscy Wężykowie,
Mikołajewscy Grabiszowie,
Mikołajewscy Trafarowie,
Mikołajewscy Oczkowie,
Mikołajewscy Kapłunkowie,
Mikołajewscy Bembenkowie.
Każdy z tych przydomków może prowadzić do innej gałęzi rodzinnej.
Mikołaj Mikołajewski, syn Dobiesława
W 1478 roku pojawia się kolejna ważna postać:
Mikołaj Mikołajewski, syn zmarłego Dobiesława.
Źródło wspomina również jego rodzoną siostrę:
Małgorzatę, żonę Mikołaja z Malczewa.
To kolejny fragment genealogii miejscowej szlachty.
Pokazuje także związki rodzinne Mikołajewskich z pobliskim Malczewem.
Małżeństwa były jednym z najważniejszych sposobów tworzenia sieci powiązań pomiędzy drobną szlachtą okolicy. Dzięki nim prawa majątkowe, posagi i dziedziczenie łączyły Mikołajewice z Drachowem, Małachowem, Grzybowem, Gurowem, Jelitowem i wieloma innymi miejscowościami.
Bembenek, Kapłunek i kolejne przydomki
Pod koniec XV i na początku XVI wieku źródła zaczynają coraz częściej używać przydomków.
W 1491 roku występuje:
Mikołaj Mikołajewski zwany Bembenkiem.
Prowadził sprawę dotyczącą praw do Mikołajewic.
W późniejszych dokumentach pojawia się również Bartłomiej Mikołajewski zwany Kapłunkiem.
Przydomki te nie były przypadkowymi ozdobnikami.
W społeczności, gdzie kilku ludzi nosiło jednocześnie imię Jan czy Mikołaj i wszyscy mogli nazywać się Mikołajewskimi, były konieczne, aby odróżnić poszczególne osoby i linie rodzinne.
Z czasem niektóre przydomki zaczęły również określać części samej miejscowości.
Najlepszym przykładem są Mikołajewice Paczuchlewe i Mikołajewice Wężykowe.
Wieś bez kmieci
Wyjątkowy charakter Mikołajewic potwierdza sporządzony na początku XVI wieku opis dóbr kościelnych arcybiskupstwa gnieźnieńskiego – „Liber beneficiorum” Jana Łaskiego.
Wieś określono tam jako:
„Mykolayewycze triplex”,
czyli:
„Mikołajewice potrójne”.
Najciekawsza jest jednak informacja o strukturze społecznej.
Według zapisu nie było tutaj kmieci.
Mieszkali natomiast szlachcice posiadający własne siedziby – curiae nobilium, czyli dwory szlacheckie.
To niezwykle ważne dla zrozumienia wszystkich wcześniejszych dokumentów.
Jaszek, Markusz, Andrzej, Lech czy Stanisław nie musieli mieszkać w jednej zwartej wsi podporządkowanej jednemu panu.
Mikołajewice mogły przypominać raczej skupisko kilku niewielkich gospodarstw i dworów drobnoszlacheckich, których właściciele samodzielnie gospodarowali na swoich częściach ziemi.
Jak mogły wyglądać średniowieczne Mikołajewice?
Nie zachował się plan wsi z XIV czy XV wieku.
Na podstawie źródeł można jednak spróbować wyobrazić sobie jej charakter.
Nie było tutaj okazałego zamku ani wielkiej rezydencji.
Prawdopodobnie istniało kilka niewielkich drewnianych siedzib należących do poszczególnych dziedziców.
Wokół znajdowały się:
pola uprawne, ogrody, łąki, pastwiska, zabudowania gospodarcze i drogi prowadzące do sąsiednich miejscowości.
W gospodarstwach trzymano konie, woły i inne zwierzęta.
Żyto i pozostałe zboża przechowywano w stodołach i gumnach.
Granice posiadłości wyznaczały miedze, rowy, drzewa, kopce i koły.
Życie mieszkańców było silnie związane z pobliskimi wsiami.
Świadkowie w procesach pochodzą z Grzybowa, Stawu, Małachowa, Bodzęporowa, Drachowa, Kołaczkowa czy Grabonek. Pokazuje to gęstą sieć kontaktów sąsiedzkich.
Sądy jako część codziennego życia
Zachowane roty mogą sprawiać wrażenie, że średniowieczni mieszkańcy nieustannie się procesowali.
W rzeczywistości sąd był po prostu jednym z podstawowych narzędzi regulowania stosunków społecznych.
Przed sądem rozstrzygano:
sprzedaż ziemi i zwierząt, granice pól, dziedziczenie, posagi, długi, pobicia, podpalenia, zabójstwa oraz konflikty pomiędzy sąsiadami.
Ogromną rolę odgrywali świadkowie.
Nie zawsze chodziło o osoby, które widziały samo wydarzenie. Często byli to ludzie potwierdzający prawa, lokalny zwyczaj albo stan rzeczy znany społeczności od wielu lat.
Dlatego mieszkańców Mikołajewic spotykamy w sprawach dotyczących również innych miejscowości.
Ich zeznanie miało znaczenie, ponieważ byli członkami miejscowej społeczności szlacheckiej.
Najstarsi znani z imienia mieszkańcy
Na podstawie dotychczas odnalezionych materiałów możemy stworzyć pierwszą, jeszcze niepełną listę ludzi związanych ze średniowiecznymi Mikołajewicami.
Są wśród nich Jaszek, Mikołaj, Andrzej i Lech, występujący wspólnie jako świadkowie w sprawie pobicia Jadwigi; Jaszko, pojawiający się w 1397 roku w sporze dotyczącym kołów lub granicy; Markusz, który w tym samym roku dowodził przed sądem, że kupił dwa woły; Andrzej i Jaszek, świadczący w 1410 roku w sprawie o spalenie żyta; Stanisław, szlachcic z Mikołajewic występujący w 1416 roku w sporze dotyczącym posagu Śmichny; następnie Maciej Paczuchel, jego żona Dorota, ich prawdopodobny syn Jan Paczuchel i jego brat Tomasz, a także Grzegorz z Carnych Mikołajewic, Mikołaj Mikołajewski syn Dobiesława, jego siostra Małgorzata oraz późniejsi Mikołajewscy noszący przydomki Bembenek i Kapłunek.
Nie jest to pełny spis mieszkańców.
To tylko ci, których imiona przypadkiem przetrwały w dokumentach.
Sześćset lat później znamy ich imiona
Najcenniejsze w średniowiecznej historii Mikołajewic nie są wielkie wydarzenia polityczne.
Nie odbywały się tutaj bitwy decydujące o losach państwa. Nie rezydowali królowie ani książęta.
Zachowało się jednak coś znacznie rzadszego – ślady zwyczajnego życia ludzi.
Wiemy, że pewien Andrzej uderzył Jadwigę tak mocno, że spadło jej nakrycie głowy.
Wiemy, że Markusz kupił dwa woły i musiał przed sądem udowadniać zawarcie transakcji.
Wiemy, że Jaszko pamiętał lub potwierdzał miejsce, gdzie od czasów poprzedniego pokolenia znajdowały się koły wyznaczające prawa do ziemi.
Wiemy, że Andrzej i Jaszek bronili Włochny oskarżonej o spalenie żyta wartego dziesięć grzywien.
Wiemy o Śmichnie i sporze dotyczącym źrebca oraz jej posagu.
Znamy Dorotę, wdowę po Macieju Paczuchlu, która po śmierci męża rozporządzała swoją częścią majątku.
Znamy Jana Paczuchla, którego możemy śledzić w dokumentach przez kolejne lata, jego matkę Dorotę i brata Tomasza.
Te pojedyncze zapiski układają się w obraz społeczności istniejącej tutaj ponad sześć stuleci temu.
Mikołajewice były wówczas niewielkim światem drobnej szlachty – podzielonym pomiędzy kilka rodzin, pełnym niewielkich dworów i gospodarstw, rodzinnych działów ziemi, sporów o granice, małżeństw i sąsiedzkich zależności.
Z czasem imiona mieszkańców zaczęły ustępować nazwisku Mikołajewski, a poszczególne rodziny otrzymały przydomki: Paczuchel, Wężyk, Grabisz, Oczko, Trafara, Kapłunek czy Bembenek.
Tak narodził się niezwykle skomplikowany świat późniejszych Mikołajewic Górnych, Nadolnych, Wężykowych i Paczuchlewych.
Jego początki możemy dziś dostrzec właśnie w tych kilku średniowiecznych rotach – w krótkich zdaniach zapisanych ponad sześćset lat temu przez sądowych pisarzy.
Dzięki nim najstarsi mieszkańcy Mikołajewic przestają być całkowicie anonimowi.