Kronika kryminalna Czechowa
Historia Czechowa to nie tylko dzieje dworu, właścicieli i codziennej pracy mieszkańców. Na przestrzeni lat wieś była również świadkiem tragicznych wypadków, pożarów, kradzieży, sądowych procesów oraz innych wydarzeń, które trafiały na łamy dawnej prasy. Kronika kryminalna Czechowa przypomina te często zapomniane historie, ukazując mniej znane oblicze życia mieszkańców i wydarzenia, które przed laty poruszały lokalną społeczność.
9 września 1925 roku
Tragiczna śmierć młodej mieszkanki Czechowa
We wrześniu 1925 roku miejscowa prasa poinformowała o tragicznym wypadku, do którego doszło w Czechowie.
20-letnia Stanisława Szymankowa siedziała w izbie w pobliżu żelaznego pieca. W pewnym momencie, najprawdopodobniej wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, zajęło się jej ubranie. Ogień spowodował rozległe poparzenia.
Pomimo udzielonej pomocy młoda kobieta zmarła następnego dnia, 10 września 1925 roku, na skutek odniesionych obrażeń.
W czasach, gdy większość domów ogrzewano piecami opalanymi drewnem lub węglem, podobne wypadki zdarzały się niestety stosunkowo często.
Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska, nr 217 z 19 września 1925 r.
21 lipca 1927 roku
Śmierć po jednym uderzeniu
Latem 1927 roku Czechowo stało się miejscem wydarzenia, które poruszyło opinię publiczną w całym regionie.
Podczas sprzeczki pomiędzy robotnikami Antonim Niedzielą i Józefem Szelewskim doszło do bójki. Według relacji prasowej Niedziela uderzył przeciwnika pięścią w głowę z taką siłą, że ten upadł na ziemię i już się nie podniósł.
49-letni Józef Szelewski poniósł śmierć na miejscu. Na polecenie prokuratury zwłoki przewieziono do kostnicy przy szpitalu miejskim Czerwonego Krzyża w Gnieźnie, gdzie miały zostać poddane oględzinom. Sprawcę zatrzymano.
Artykuł zwracał uwagę na niezwykłość zdarzenia, porównując jego skutki do nokautów znanych z zawodowych walk bokserskich.
Źródło: Lech. Gazeta Gnieźnieńska, nr 167 z 24 lipca 1927 r.
Lipiec 1939 roku
Tajemnicza śmierć mieszkanki majątku
Na kilka tygodni przed wybuchem II wojny światowej lokalna prasa opisała sprawę śmierci Praksedy Puczki, żony kowala zatrudnionego w majątku Czechowo.
35-letnia kobieta zmarła w Lecznicy Powiatowej w Gnieźnie. Okoliczności zgonu wzbudziły podejrzenia władz, dlatego o sprawie powiadomiono prokuraturę.
Zarządzono przeprowadzenie sekcji zwłok. Artykuł prasowy sugerował możliwość dokonania niedozwolonych zabiegów medycznych, jednak w opublikowanej notatce nie podano wyników śledztwa.
Dalsze losy sprawy pozostają obecnie nieznane.
Źródło: Orędownik Wrzesiński, nr 86 z 29 lipca 1939 r.